Jak masz być szczęśliwa, skoro nawet nie wiesz, czego szukasz

Fot. www.pexels.com

Jeżeli miałabym wskazać zdanie, które najczęściej słyszałam u mężczyzn to z pewnością byłoby to słynne „nie wiem”. I nieważne czy spytałam „Ziom, a co Ty w ogóle lubisz robić?”, „To Wy jesteście razem czy nie?” albo „Gdzie Pan się widzi zawodowo za 5 lat?”. Niewiadomizm trochę jak pandemia rozprzestrzenia się po populacji. Zawirusowuje nam głowy i zanim się zorientujemy, wpadamy w wir przypadkowych okoliczności. Tracimy czas, nerwy i poczucie, że to wstawanie o 6.00 ma jakikolwiek sens.

Okienko decyzyjne

Śmieszą mnie te stereotypowe poglądy na temat decyzyjności kobiet. Na dowody powoływane są scenki z przymierzania sukienek na wesele albo z wyboru płytek do kuchni. To tylko wycinki, podczas gdy kobiety jasno artykułują czego szukają. Jedne marzą o rodzinie, drugie o karierze, trzecie o rodzinie i karierze. I wiedzą to niebywale wcześnie. Wszystko dlatego, że kobiety nie mają czasu, przynajmniej tyle czasu co mężczyźni, by określić swoje cele życiowe. Jeżeli będą zwlekać, zegar biologiczny zacznie wybijać i pewne marzenia nie będą stały już tak otworem. Klamka zapadła.

Jest sposób by temu zapobiec. Niektóre z nas układają zawczasu cały harmonogram na przyszłość. By stanąć na ślubnym kobiercu do 26 roku życia, do 30tki mieć stabilną umowę o pracę i kredyt na więcej lat niż wynika z ich PESEL-u, a do 35tki urodzić dwójkę dzieci. Naprawdę imponujący plan i można się w nim zakochać. Tyle że plany mają to do siebie, że wywracają się na ostatniej prostej.

Szybka decyzja – większa satysfakcja

Czas nie utwierdza nas w decyzji. Dopiero deadline i widmo końca. Jeżeli czujemy, że możemy coś stracić, nagle zaczynamy utwierdzać się w przekonaniu, że właśnie to jest to czego najbardziej pragniemy. Przeprowadzono kiedyś badania polegające na tym, że polecono grupie studentów, by wybrali swoje najlepsze zdjęcie do konkursu fotograficznego. Jedna grupa miała bardzo mało czasu na przesłanie zdjęcia (bodaj 1 dzień), a druga miała tych dni kilka. Okazuje się, że poziom satysfakcji z decyzji był o wiele wyższy wśród członków pierwszej grupy. A dlaczego? Im więcej mamy czasu, tym więcej pojawia się w nas wątpliwości i zauważamy coraz więcej opcji, z których musimy zrezygnować. Rozbudzająca się niepewność co do decyzji oddala od nas poczucie satysfakcji. Z drugiej strony, gdy mamy mniej czasu, częściej popełniamy błędy i potrafimy przeoczyć kluczowe elementy. Działamy po łebkach.

Określenie celu wynika z potrzeb

Mężczyźni bardzo długo czują, że mają przed sobą jeszcze tyle przygód, przelotnego seksu, miejsc do odkrycia i kobiet do zdobycia. Dopóki nie dojdą do momentu, w którym doświadczyli wystarczająco i mają już rozwiązane kluczowe sprawy, nie będą czuć potrzeby przyjąć do swego życia drugiej osoby (partnerki) czy trzeciej (dziecka). Wszystko dlatego, że doświadczenia są ważnym elementem dojrzewania mężczyzny, ale także pokazują im jacy tak naprawdę są. Czego potrzebują. Czego chcą od życia i innych. Na co ich naprawdę stać. Bo chociażby związek oznacza odpowiedzialność za innego człowieka i na to po prostu trzeba być gotowym nie tylko sercem, ale i głową. Zapewne dlatego statystycznie pełną dojrzałość mężczyźni osiągają w wieku 43 lat, a kobiety ponad dekadę wcześniej. Możliwe, ale pamiętajmy, że cyferki to nie wszystko. Równie dobrze 20-latek może być bardziej dojrzały od 50-letniego playboya.

Kobiety idą w ciemno?

Jednak czy nie jest czasem tak, że my kobiety częściej idziemy w ciemno? Domagamy się deklaracji związku już po 3 randkach, a nawet nie wiemy, czy tą osobę lubimy. Jakbyśmy z góry chciały mieć wszystko zgodnie z harmonogramem. Tak, żeby zadowolić rodzinę, która wiecznie pyta o chłopaka. Żeby poczuć się wartościową, że ktoś nas chce, pragnie i szanuje. Oj tak, wiąże się to z błyskawicznym poczuciem satysfakcji z osiągnięcia czegoś, co podwyższa nasz status lub samoocenę. Ale czy daje nam szczęście długofalowo, to już wątpię.

Gdzie jest miejsce na nasze faktyczne potrzeby i oczekiwania? Nie ma go, bo to miejsce zagracają czyjeś marzenia i cele. Rozumiem, że jesteśmy ograniczone tym nieszczęsnym zegarem biologiczny. Na szczęście mniej niż nasze babki, które nie mogły korzystać z in vitro, zamrażania jajeczek czy innych dobrodziejstw medycyny, łącznie z wydłużeniem wieku. Jednak ta presja czyni więcej złego niż dobrego. Złudne poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Bo tak bardzo koncentrujemy się na tej liście zadań do odhaczenia, że zupełnie nie zdajemy sobie sprawy, że można inaczej. Że można z kimś zupełnie innym. Na innych zasadach. W zupełnie innym miejscu. Czy nawet w innym zawodzie (niż prawniczy).

Dlatego moje drogie Kobiety, życzę Wam odwagi, by poszukiwać swojej drogi. Tej samej odwagi, by kończyć to, co Wam nie służy. Byście dowiedziały się, czego pragniecie i potrzebujecie, a następnie podjęły świadome kroki, by to osiągnąć dla siebie, a nie dla innych.

Dorota

Prawnik też człowiek - na poważnie i z humorem. Pomagam zaistnieć w konkurencyjnym środowisku branży prawniczej.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *