Pierwsze wrażenie – Twój sojusznik i wróg

Czy tego chcemy czy nie, jesteśmy stale oceniani. A to spódnica była za krótka, więc na pewno jesteśmy rozwiązłe. Albo jesteśmy grubi, więc na pewno też leniwi i niezdyscyplinowani. W ułamku sekundy ktoś nam obcy tworzy historię na nasz temat i przykleja łatkę. Możemy walczyć z tym niesprawiedliwym skrótem myślowym jaki tworzy pierwsze wrażenie, ale to nie sprawi, że ludzie pozbędą się nagle naleciałości ewolucji. Bo to, co wydaje się czasem krzywdzące jak przypisanie komuś złych cech, ratowało życie nam i naszemu potomstwu.

Dopiero czas zweryfikuje, czy przekonanie na czyjś temat było słuszne czy jednak na wyrost. Co jednak, gdy nie mamy wystarczająco dużo czasu, by przekonać do siebie drugą stronę? Wtedy musimy być świadomi tego, jaki kierujemy przekaz poprzez swój wygląd, postawę i zachowanie.

Pierwszego wrażenia, jak sama nazwa wskazuje, nie jesteśmy w stanie powtórzyć. Jednak możemy sprawić by było naszym sojusznikiem, a nie wrogiem. Nazwij to jak chcesz – obyciem, dostosowaniem czy marketingiem. Dla mnie jest to po prostu umiejętność, którą warto pielęgnować, by osiągać swoje cele.

Efekt aureoli

Uwielbiam fotografię. Na chwilę zatrzymujemy czas. Liczy się ta jedna poza, to jedno spojrzenie i wyjątkowy kadr. Nie jesteśmy w stanie już niczego zmienić (chyba że w Photoshopie, ale to już zupełnie inna historia), więc możemy polegać tylko na tym jednym wrażeniu. Wystarczy, że będziemy mieć uniesiony podbródek, a uznają nas za pewnych siebie, a nawet aroganckich. Nasz uśmiech przywoła za to pozytywne emocje i przyjacielską atmosferę. Rozwiane włosy nad bezkresnym morzem pokażą czym jest wolność i beztroska.

Natomiast gdy pochylimy głowę i sprowadzimy nasz wzrok na ziemię, jak ja na zdjęciu, to odbiorca odczuje nasze zawstydzenie, nieśmiałość lub nostalgię. Jaki to uroczy obrazek, nieprawdaż? Kto by pomyślał, że ta delikatna osóbka potrafi na co dzień przeklinać, jeść steki zamiast sałatek i ruszać z plecakiem w nieznane. I w tym momencie dochodzimy do bardzo interesującej kwestii.

Efekt aureoli – czyli zjawisko przypisywania danej osobie pozytywnych cech ze względu na jej wygląd. Chorują na niego zwłaszcza mężczyźni, którzy od razu zakochują się bez pamięci w pięknej kobiecie. No dobrze, nie tylko mężczyźni. Po prostu wszyscy mamy tendencję mniejszą lub większą do ulegania temu efektowi. Nawet w języku polskim jest powiedzenie, że „komuś dobrze się z oczu patrzy”. Albo nucąc tekst piosenki „czy te oczy mogą kłamać?”, bardziej chcemy wierzyć aparycji niż faktom.

Pierwsze spojrzenie

Wróćmy jednak na ziemię i do sytuacji z życia. Rozmowa o pracę, pierwsza randka z Tindera, negocjacje biznesowe, obiad u przyszłych teściów – co łączy te wszystkie wydarzenia? W każdym przypadku ogromną rolę odgrywa pierwsze wrażenie jakie wywieramy na drugiej osobie. Jeżeli coś pójdzie nie tak, to drugiej szansy już po prostu nie będzie. Typowy wóz albo przewóz.

Negatywny odbiór zależy od wielu czynników. W grę mogą wchodzić absurdalne skojarzenia, dotychczasowe doświadczenia danej osoby i uniwersalne przekonania. Dlatego umiar w zachowaniu i rozwaga w doborze ubioru, zawsze wydaje się bezpieczną decyzją. W końcu nie wiadomo na kogo możemy trafić. Ale czy na pewno to dobre podejście?

Wyobraźmy sobie sytuację, że aplikujemy na stanowisko dyrektora kreatywnego albo stylisty. Zakładamy na rozmowę typowy, formalny garnitur tudzież granatową sukienkę. Wyglądamy na profesjonalistów, ale z drugiej strony jakby bije od nas nuda i przewidywalność. I tak w głowach HR-owców zaczyna się świecić czerwona lampa, że jednak tutaj nie pasujemy. Brakuje pomysłowego dodatku, który przykułby uwagę i sugerowałby, że mamy głowę pełną nieszablonowych rozwiązań.

Albo inny przykład zasłyszany od kolegi programisty. Jako lider rekrutował członków do swego zespołu projektowego. Gdy na rozmowę przychodził koleś w koszuli odstawiony jak stróż w Boże Ciało, od razu był podejrzliwie traktowany i rozmowa rekrutacyjna nie trwała długo. Oczywiście bez happy endu dla kandydata. Na moje pytanie dlaczego kolega tak szybko kogoś przekreślał, odparł bez zastanowienia. Bo w takich przypadkach wystarczy przedstawić prosty problem do rozwiązania, by okazało się, że garniak przykrywa niekompetencje.

Pod górkę i z górki

Jak widzicie, IT to specyficzne środowisko, gdzie tzw. „dobry wygląd” może wprowadzać już na wstępie złe nastawienie. Dlatego research to podstawa, zwłaszcza na polu zawodowym. Od tego z kim będziesz miał do czynienia podczas rozmowy, zależy Twoja przyszłość w danej firmie. Postaraj się wejść w skórę Twego rozmówcy i dostosuj swój „przekaz”. Inaczej czeka Cię przekonywanie, że nie jesteś wielbłądem.

Jednak życie zawodowe to jedno, bo prywatnie jeszcze częściej zderzamy się z innymi jak elektrony. Negatywne pierwsze wrażenie może odbijać się czkawkę przez lata (np. w kontaktach sąsiedzkich). Stale musimy coś udowadniać i zjednywać sobie czyjeś zaufanie. Mimo naszych starań o wiele surowiej inni oceniają nasze umiejętności, cechy i predyspozycje (patrz przyszła teściowa).

Zgodnie z filozofią, by przeciwdziałać niż później leczyć, lepiej postępować prewencyjnie. W końcu możemy nieco podrasować pierwsze wrażenie i sprawić, żebyśmy kojarzyli się pozytywnie.

Oto kilka (oczywistych) rad:

1. Wręczamy kwiaty lub prezent. Widok podarków od razu przywoła radość i uśmiech. Nawet jeżeli za chwilę poinformujemy, że w sobotę zorganizujemy parapetówkę i będzie „trochę” głośno.

2. Komplementujemy na wstępie. Ogród może być piękny, a sukienka zachwycająca. Jeden i drugi komplement wskazuje na dobry gust odbiorcy, co nigdy nie pozostawia obojętnym.

3. Uśmiechamy się! Chyba nie trzeba tego zbytnio wyjaśniać.

Posłowie

Czy po przeczytaniu tego wpisu odnieśliście wrażenie, że czujecie niedosyt? Takie poczucie, że temat nie został wyczerpany. Że spotkaliście się z sytuacjami, w których coś nie zagrało na spotkaniu i zupełnie nie wiecie dlaczego. Dobrze Wam się wydaje, że to nie może być koniec. Świadome budowanie wizerunku to ogromne pole do rozważań, dlatego nie jest to moje ostatnie słowo w tym temacie. Mam nadzieję, że będziecie mi towarzyszyć.


Przeczytaj poprzedni artykuł: 

„Wzrost niestety ma znaczenie, ale nie takie, jakie się spodziewasz”

Jeżeli interesuje Cię tematyka budowania marki osobistej, to zachęcam Cię do lektury artykułów z serii WIZERUNEK. Kolejne już niebawem.

Dorota

Prawnik też człowiek - na poważnie i z humorem. Pomagam zaistnieć w konkurencyjnym środowisku branży prawniczej.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *