Dolce Vita! #7 cudownych miejsc na Sardynii wartych odwiedzenia

Urlop na Sardynii to było moje tegoroczne marzenie, które na całe szczęście udało mi się spełnić. Mam jednak nadzieję, że nie podzielę losu księżnej Diany, która spędziła tutaj na jachcie Dodiego Al Fayeda swoje ostatnie wakacje w życiu. W związku z tym, że ta włoska wyspa zajmuje powierzchnię aż 24 tys km2, a jej linia brzegowa mierzy prawie 2 tys km, wraz z przyjaciółmi zdecydowaliśmy się zwiedzić jej najbardziej reprezentacyjną część, czyli północno-wschodnie wybrzeże w okolicach Olbii. Jak się okazało był to strzał w dziesiątkę. Nie dość, że mogliśmy spokojnie zrelaksować się nad wodą na różnorodnych plażach, to również odwiedzić urokliwe miasteczka i poczuć wyjątkowy klimat jak z lazurowego wybrzeża. Byliśmy zaskoczeni, że tak naprawdę niewielu zagranicznych turystów przyjeżdża na wakacje, by odpocząć nad turkusową wodą. Wciąż jest to destynacja bliższa Włochom i osobom, które cenią sobie prywatność z dala od mas. Jeżeli zatem jesteście zmęczeni zatłoczonymi szlakami i plażami, z ręką na sercu polecam Sardynię i podpowiadam, jakie miejsca są warte odwiedzenia.

Spiaggia la Cinta

Jeżeli miałabym podać jedną plażę, która zasługuje na miano najpiękniejszej, to laur zwycięstwa wręczyłabym właśnie jej – plaży z jasnoszarym, drobnym piaskiem nad lazurową, przejrzystą wodą. Znajduje się pod San Teodoro i rozpościera się daleko aż do rezerwatu pelikanów (notabene szukaliśmy ich, ale zbiegły w niewyjaśnionych okolicznościach). La Cinta porównywana jest do plaż karaibskich i przyznam szczerze, że spoglądając w stronę pastelowej wody zapominałam o tym, że wciąż jestem w Europie.

Wskazówka! Plażowicze rozbijają się niedaleko wejścia na plażę. Wystarczy kierować się na lewo (północ), aby zrobiło się kameralnie i wciąż było komfortowo.

Porto Cervo

Blichtr, luksus, sportowe auta, jachty i markowe sklepy – tego uświadczycie w najbardziej prestiżowym kurorcie. W Porto Cervo rezydencje mają zamożni Arabowie (co widać po architekturze), Rosjanie czy włoscy politycy na czele z Berlusconim. Tak, to tutaj miało miejsce słynne Bunga, Bunga. Potwierdzam, że jest to przerysowany świat – nieco bajkowy jak Disneyland. Byliśmy ostrzeżeni o niebotycznych cenach jakie mogą się tutaj pojawić, jednak pomijając torebki Prady czy auto z salonu Lamborghini, cappuccino wciąż było tańsze od tego podawanego w polskim Starbucksie.

Costa Smeralda

W tłumaczeniu na polski jest to po prostu słynne Szmaragdowe Wybrzeże, które ciągnie się 50 km wzdłuż północno-wschodniej części Sardynii i nazwę swą czerpie oczywiście od koloru morza. Wspomniane wyżej Porto Cervo leży nad Costa Smeralda, czym przyciąga miłośników żeglowania bądź przyjęć na jachtach z całego świata. Na Szmaragdowym Wybrzeżu znajduje się też kilka publicznych plaż, które warto odwiedzić.

Tavolara

Sardynia jest bardzo górzysta, dlatego zmiany pogody bywają tutaj gwałtowne. Rano potrafi być pełno chmur, w południe palić słońce, a w nocy bywa burzowo. Jednak jakkolwiek by nie było, góra Tavolara wciąż wyłania się na horyzoncie. Na wyspę można dostać się statkiem kursującym co pół godziny z Porto San Paolo. Ponoć na tym małym terytorium sprawuje rządy król (ale do słów wycieczkowych rezydentów należy podchodzić z dużą dozą dystansu). Nie zmienia to jednak faktu, że na najurokliwszym cypelku wyspy spędziliśmy najbardziej upalne godziny i czuliśmy się przyjęci jak po królewsku.

Prom z Palau

Z Palau wypływają statki i promy na pobliski archipelag i miasto o tej samej nazwie – La Maddalena. O ile samo Palau wyróżnia się głównie harmidrem i chaosem, to gorąco polecam udanie się tam tylko po to, by wsiąść na prom. Z pokładu widać imponujący widok na falującą wodę i wyłaniające się wyspy, a przede wszystkim jest to jedyna możliwość przedostania się na urokliwą La Maddalenę.

Wskazówka! Z Palau wypływają promy dwóch przewoźników – Delcomar i Maddalena Lines. Dlatego zwracajcie uwagę, jakie bilety zakupiliście i spytajcie kogoś z obsługi, w których kierunku powinniście się udać. Niestety kierunkowskazów na nabrzeżu nie znajdziecie.

La Maddalena

Wbrew naszym przypuszczeniom La Maddalena okazała się być zurbanizowaną miejscowością wyrwaną wprost z francuskiego Lazurowego Wybrzeża. Palmy, spójna architektura i zacumowane jachty dodawały temu miejscu szyku oraz klasy. Część wyspy zajmuje również jednostka marynarki, o czym dowiedzieliśmy się osobiście, gdy cofnięto nas w drodze na wysunięty półwysep.

Wskazówka! Jeżeli mowa o publicznej plaży, to znajduje się po drugiej stronie wyspy. Ze względu na odległość warto udać się na nią autobusem. Możecie rozważyć także przepłynięcie promem z Palau wraz z autem.

Posada

Na koniec moja perełka. Byłam wprost urzeczona tym średniowiecznym miasteczkiem. Stara część Posady położona jest na wzgórzu, z którego rozpościera się imponujący widok na całą okolicę. Na samym szczycie są pozostałości zamku (Castello della Favo), do którego można wejść po wykupieniu biletu wstępu. Przechadzając się po Posadzie odnosi się wrażenie jakby czas stanął w miejscu. Bardzo włoski klimat.

Wskazówka! Droga na górę wiedzie przez wąskie, pochyłe i jednokierunkowe uliczki, a większość parkingów jest zarezerwowana tylko dla mieszkańców, zatem trzeba mieć się na baczności.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *