Wilno, Troki i Kowno – czyli Litwa w weekend

Litwa w weekend, czy to możliwe? Nam się ta sztuka prawie udała, bo odwiedziliśmy 2 największe miasta Litwy i 1 najbardziej znaną pojezierską miejscowość. Spodziewaliśmy się odpoczynku, a przyszło nam przejść pieszo około 30 km w przeciągu 2 dni. Wszystko trochę niechcący, przy okazji, a nuż, widelec. Tyle było przepięknych miejsc wartych zobaczenia i sfotografowania, że zwiedzaniu nie było końca. I takie właśnie spontaniczne city breaki lubię najbardziej, gdy nie ma sztywnego harmonogramu, więc na bieżąco z nieustającym entuzjazmem odkrywamy miasto kawałek po kawałku. Zatem w telegraficznym skrócie opowiem Wam o Wilnie, Trokach i Kownie. Mam nadzieję, że perspektywa mojego obiektywu zainspiruje Was do odwiedzenia naszego bliskiego sąsiada, bo naprawdę warto.


Wilno

To była moja druga przygoda z Wilnem. Wcześniej odwiedziłam stolicę Litwy zimą (wpis znajdziecie tutaj) i natrafiłam wtedy na siarczysty mróz, a teraz pomimo pełni lata nie opuszczał nas deszcz. Pomimo niefortunnej pogody udało nam się wejść na wzgórze i podziwiać widok na miasto z Baszty Giedymina. Należy przyznać, że Wilno to chrześcijańska Mekka, gdzie poza znaną wszystkim Ostrą Bramą natrafimy na niezwykłe zagęszczenie kościołów czy cerkwi. Poza tym zwróciłabym jednak Waszą uwagę na Republikę Zarzecze (Užupio Res Publica) położoną za rzeką Wilenką. Ta artystyczna dzielnica z niekonwencjonalnymi rozwiązaniami posiada konstytucję, hymn, a także prezydenta, co czyni ją wyjątkowym punktem każdej wycieczki.


Troki

Jeżeli ktokolwiek wybiera się do Wilna, to grzechem byłoby ominąć Troki. Znajdują się one tylko 28 km na zachód od Wilna. Troki to miejscowość położona na cyplu między jeziorami Galwe, Tataryszki, Łuka i Giełusz. Znana jest z zamku wzniesionego przez wielkiego księcia litewskiego Kiejstuta i Witolda położonego na mini wyspie. Kompleks warowny, wodne otoczenie i pływające na około łódki sprawiają wrażenie jakbyśmy w miniaturze połączyli Malbork z Augustowem. Cudowne miejsce, by się odprężyć.


Kowno

Wprawdzie zwiedzać Kowna nie planowaliśmy, ale skoro pogoda już dopisywała i mieliśmy jeszcze sporo energii, to w drodze powrotnej wstąpiliśmy do miasta na kilka godzin. I to był strzał w dziesiątkę. Muszę przyznać, że była stolica Litwy przypadła mi do gustu o wiele bardziej niż Wilno. Przechadzając się uliczkami starego miasta, wydawało nam się, że jesteśmy w uroczej włoskiej mieścinie. Tempo jakby zwolniło, przestrzeń otworzyła, a wzrok napawał się widokiem kolorowych kamienic, kamiennych ulic oraz zadbanych skwerków. W kontraście do klasyki i renesansowego klimatu, Kowno znane jest również z ciekawych murali jak ten na ostatnim zdjęciu.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Mateusz pisze:

    Witam! Bardzo piękne zdjęcia choć brakuje mi opisu zwiedzonych szlaków, miejsc wartych odwiedzenia? Polecana restauracja? Tani choć zadbany hotelik, pensjonat na weekendowy wyjazd? To bardzo pomaga, bo sam się wybieram z partnerką w identyczny trip 🙂

    • Dorota pisze:

      Dziękuję za Twój komentarz i cenne uwagi. Ze względu na to, że był to bardzo krótki pobyt, zdecydowałam się, że opowiem o Litwie w telegraficznym skrócie. Jednak to nie oznacza koniec wpisów dotyczących tego wyjazdu. Właśnie przygotowuję wpis o litewskim jedzeniu i mam nadzieję, że będzie to dla Was przydatna wskazówka. Opowiem m.in. o cepelinach, słonym serniku czy chłodniku. Wpis pojawi się na blogu na dniach, więc serdecznie zapraszam 🙂