Warto było Cię spotkać, aby się dowiedzieć, że istnieją takie oczy jak Twoje

Mam taką niemożliwą fanaberię przyglądania się ludziom prosto w oczy. Z ich spojrzenia odczytuję to, co chcą zakryć przed całym światem. Ludzie boją się mego wzroku i przy pierwszej nadarzającej się okazji starają się, aby swoje oczy skierować w zupełnie innym kierunku, na pewno nie otrzymywać na linii moich niebieskich tęczówek. Pożeram nimi kawałek po kawałku, drążę coraz głębiej w kierunku prawdy o danym człowieku, która może mnie zdumiewać albo przerażać.

 

Nie byłam do końca pewna, czy ten błysk oznaczał szczere intencje czy pozorną potrzebę zwrócenia na siebie uwagi. Były maślane niczym bułki pieczone przez kochaną babcię. Można było się za nie pokroić i nie chcieć niczego w zamian. Rozpływałam się w blasku tak długo, aż zaczęłam dostrzegać interesowną zależność między wilgotną gałką, a nienasyconymi oczekiwaniami. Wtedy przestałam patrzeć. I teraz zawsze tak czynię, gdy inne sygnały świadczą o fałszu.

Innym razem po przebyciu niedogodności trapiących dwoje ludzi najwięcej żalu i goryczy dostrzec mogłam w kącikach pozornie przystosowanych do płaczu lecz na tyle zdyscyplinowanych, że dławiących nieprzejednane, słone krople. To taka telepiąca wnętrznościami wibracja dająca swój upust we wrogim wobec świata spojrzeniu. Nie uleczy tego żadna historia, słowo ani gest. Żal i gorycz są jak trucizny rozpływające się po całym ciele i doprowadzające do stanu odrętwienia. Pesymizm w czystej postaci, choćby na ustach gościł uśmiech.

Czasem muszę drążyć bardzo głęboko, bo tak długo nie wierzę, że to może być już absolutną prawdą. Niektórzy ludzie, tacy, jakich w życiu bym nie podejrzewała właśnie o to, kryją mroczną, poruszającą i tragiczną stronę. W ich oczach widzę pustkę, po postu pustkę – jakby zostali wyzbyci człowieczeństwa, emocjonalności i uczuciowości, jakby ta próżnia pochłaniała wszystko, co otrzymywali od innych ludzi, sami natomiast nie byli w stanie nic od siebie dać. Takie spojrzenie każe mi uciekać jak najdalej, by nie zostać wciągniętą w wir przyciągającej antymaterii.

W spojrzeniu można odszukać prawdziwe potrzeby, niedające się w żaden sposób wpisać w ramy przyjęte przez świadomość. Będą to pierwotne żądze, zwierzęce instynkty, a także głód bliskości, opieki lub kochania. Jeżeli takie spojrzenie trafi na odpowiednie audytorium, potrafiące odczytać we właściwy sposób tajemnicę, z jakiej dana osoba nie zdaje sobie sprawy, to należy mówić o niebywałym szczęściu z tak wyjątkowej i telepatycznej umiejętności przeniknięcia. Tak też słowa są zbyteczne, bo nie oddają chwili w należyty sposób. Kłamstwo wtedy najłatwiej zaobserwować, gdy wzrok nie może znaleźć swego jednego miejsca. Oczy nie lubią zatem słów kłamstwa i to z nich można wyczytać ukryte intencje.

Tak jak linie papilarne są przypisane do jednej i jedynej osoby na świecie, tak też nie ma dwóch jednakich par oczu, dwóch takich samym spojrzeń ani wzroku identycznego do tego sprzed tygodnia. Każdy człowiek poza ogólnymi cechami przynosi mi w darze inne spojrzenie na mnie, na świat i innych. Chcę poznawać te oczy, choćbym miała wysnuć smutne wnioski na temat danego człowieka i zaraz uciec jak najdalej. Jest to ryzyko, które należy podjąć pragnąc wyjść poza strach spoglądania wprost na siebie, aby ostatecznie zechcieć zostać. Tylko eksplorując i wciąż zaglądając w oczy można powiedzieć, że było warto spotkać kogoś na swej drodze.

***

Warto było Cię spotkać, aby się dowiedzieć, że istnieją takie oczy jak Twoje – J. L. Wiśniewski, „Bikini”

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba