#Minimallife. Krok pierwszy – zakończyć stare rozdziały

Sprzątanie to jedna z tych czynności, którą powtarzamy w nieskończoność, i która potrafi uprzykrzyć nam sobotę. Nie znam osoby uwielbiającej szorowanie wanny i wycieranie w kuckach kurzy spod mebli. Jednak potrafię wskazać sporo osób, które lubią otaczać się porządkiem, a wysprzątanie zagraconego garażu uważają za powód do dumy. Okazuje się, że większość z nas w ten sposób odczuwa satysfakcję, bo przejmuje kontrolę nad chaosem; jakby powracało się do ustawień fabrycznych. I choć zdajemy sobie sprawę z tego, że dywan z czasem zblednie i trzeba go będzie zamienić na nowy lub oddać do farbowania, to dlaczego by nie przekładać tego podejścia na inne sfery. Sprawdź to na sobie i zastanów się – kiedy ostatnio porządkowałeś swoje życie, wyrzuciłeś bagaż zbędnych zadań lub kończyłeś toksyczne relacje, tym samym dążyłeś do zamknięcia starego rozdziału?

O co chodzi z MINIMAL LIFE?

Na pewno nie raz spotkałeś się z pojęciem minimalizmu. Na przykład skandynawski minimalizm odniósł niemały sukces w surowym designie i aranżacji wnętrz. Na pewno duża w tym zasługa rozproszonych po świecie sklepów IKEA i nowego podejścia zakupowego pokoleń na dorobku. Ale pudło, nie mam go na myśli.

To może japoński minimalizm? Prowokuje do dyskusji, wprowadza w osłupienie i stawia wyzwania do ograniczania posiadanych rzeczy do drastycznej niskiej liczby. Jakby w żadnym domu nie był potrzebny drugi komplet sztućców ani pościeli. Jednak ja nie o tym, choć rozpoczynając ten wpis od porządków, mogło być to bardzo uzasadnione.

Tak się składa, że poza tymi dwoma formami minimalizmu istnieje również trzeci (przynajmniej ten mi znany). Minimalizm, który nie skupia się wyłącznie na rzeczach i otoczeniu. Filozofia minimalizmu opiera się na założeniu, że im bardziej jesteśmy przytłoczeni rzeczywistością i rozmieniamy się na drobne, tym gorzej radzimy sobie z problemami, z trudem zarządzamy czasem, swoimi emocjami i relacjami. Ale przede wszystkim nie osiągamy swoich marzeń, bo gubimy się gdzieś po drodze i wciąż napotykamy przeciwności. Minimalizm dotyczy zatem czegoś więcej – jak:

  • podejście do celów, jakie sobie stawiamy;
  • nastawienia na główne priorytety;
  • zadań, które wykonujemy i w jaki sposób;
  • wrażliwości na istotność i poczucie szczęścia;
  • oraz relacji z samym sobą, światem i innymi ludźmi.

Jak to wygląda u mnie?

Kiedyś o tym marzyłam (i jestem przekonana, że nie tylko ja). O tym, by przeprowadzić się do Warszawy, gdzie będę miała więcej możliwości. Ale również o tym, by żyć w dwóch miejscach jednocześnie (na przekór fizyce) i dzięki temu uczynić życie bardziej dynamicznym. Zarówno jedno, jak i drugie marzenie udało mi z powodzeniem spełnić, a przede wszystkim wyciągnąć z tego etapu jak najwięcej.

Jesienią miną już 3 lata odkąd przeprowadziłam się do Warszawy i jest mu w tym mieście bardzo komfortowo. Jeszcze do końca zeszłego roku w zasadzie żyłam na dwa domy, co wynikało z obowiązków i spraw, które trzymały mnie w Białymstoku. Jednak życie idzie do przodu i wchodzę w nowy etap w moim życiu. Zabrzmiało patetycznie jak intro w Bohemian Rhapsody, a tak naprawdę mówię o bardzo prozaicznej sytuacji. Coś się kończy, a coś zaczyna. Jesteś dzieckiem, a później to Ty stajesz się mamą albo tatą. Uczysz się od najlepszych, a po latach to właśnie Ty przekazujesz wiedzę innym. Można tak wymieniać w nieskończoność.

Tak oto przyszedł kolejny zwrot akcji w moim serialu. Zupełnie nowe priorytety. Wiem, co chcę robić przez najbliższe lata, a czego nie. Jak zamierzam rozwijać swój biznes. Wyklarowało się to, z jakimi osobami chcę spędzać swój wolny czas i z kim planować przyszłość oraz czemu poświęcać swoją uwagę. Są to nieco inne cele niż jeszcze kilka lat temu, gdy liczyło się wyłącznie eksplorowanie, zbieranie doświadczenia, poznawanie różnych punktów widzenia i siebie samej. Obecnie stawiam na kontynuowanie tego, co się u mnie sprawdziło. Potrzebuję na to zdecydowanie więcej czasu, a także spokoju i przestrzeni. Po prostu potrzebuję miejsca, by nie kręcić się w kółko jak pies, który goni swój ogon, a pójść dalej w obranym kierunku.

A jak Ty możesz się przygotować do porządków w życiu?

Temu właśnie służy minimalizm, ale żeby w pełni wykorzystać jego dobrodziejstwo należy zacząć od postaw. Przede wszystkim najpierw odpowiedz sobie na podstawowe pytania, które i ja muszę co jakiś czas sobie zadawać:

  • Jaka jest Twoja aktualna lista obowiązków, zadań i aktywności? – bądź wobec siebie szczery i wypisz wszystko w co się angażujesz (bez względu na to, czy robisz to z własnej woli, pod przymusem lub z przyzwoitości).
  • Jakie są aktualnie Twoje 3 główne priorytety, które (u)czynią Twe życie lepszym? – rodzina, zdrowe odżywianie i udział w zawodach sportowych, a może praca, znalezienie drugiej połówki i ogród. Kombinacja zależy od Ciebie.
  • Co zatem zabiera Twój czas, energię i zasoby, a nie wnosi nic w Twoje życie? – czyżby udział w organizacji, a może imprezowanie w każdy weekend kończące się bólem głowy i pustym portfelem.
  • Z czego jesteś w stanie zrezygnować, by zyskać to, na czym Ci zależy? – czy przypadkiem nie będzie to mieszkanie w domu rodzinnym, nietrafione studia albo odpowiadanie na maile w nocy.

Z tą wiedzą jesteś już o krok od ważnych decyzji i zmian, które mają uprościć Twoje życie. Niestety nikt nie przeprowadzi ich zamiast Ciebie, chyba że uważasz się za księżniczkę lub księcia. Wtedy współczuję, bo musisz zmagać się z ogromną frustracją. W końcu nic tak nie rozstraja i nie pozwala spać w spokoju jak świadomość, że wciąż mamy nierozwiązane sprawy/problemy z przeszłości.

Pierwszy krok z MINIMAL LIFE

Stare i odgrzewane niczym kotlet rozdziały należy wreszcie zakończyć. Zamknąć na zasuwkę. Postawić tą niewygodną kropkę na końcu zdania. Za idealny przykład może posłużyć ostatni sezon Lostów, o który modlili się już wszyscy łącznie z aktorami. W końcu nie ma sensu ciągnąć czegoś, co staje się coraz gorsze i zniechęca do czegokolwiek. Więc ja w opozycji zachęcam Cię do tego pierwszego kroku zmian, który przez upraszczanie wielu spraw otworzy Cię paradoksalnie ma więcej możliwości.

Wejdź na drogę minimalizmu, spróbuj uprościć to, co skomplikowane i kontynuuj zmiany z moją serią artykułów o MINIMAL LIFE. Kolejne już niebawem.

Dorota

Prawnik też człowiek - na poważnie i z humorem. Pomagam zaistnieć w konkurencyjnym środowisku branży prawniczej.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. kamil pisze:

    Dziękuję za poradnik. Teraz trzeba będzie to jeszcze wprowadzić w życie.
    Łączę pozdrowienia 🙂
    K.P.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *