Zupełnie inny świat. Kim będziesz po kwarantannie?

Ponoć zmieniamy się raz na siedem lat. A według innych przekazów ten proces nigdy nie następuje. Po prostu stykamy się z sytuacjami, w których trzeba wykorzystać specjalny wachlarz zachowań i umiejętności. Inni powiedzą, że dzięki temu dojrzewamy i wychodzimy ze strefy komfortu, by poczuć się pewniej w życiu. Znajdą się też Ci, którzy stwierdzą, że to siła nadprzyrodzona zmieniła ich jako ludzi, a za nieszczęśliwymi zdarzeniami krył się boski plan. Jednak żadne z powyższych twierdzeń nie zmienia faktu, że znany nam dotąd świat za sprawą pandemii koronawirusa stanął na głowie. Siedzisz teraz na kwarantannie jak my wszyscy, ale kiedyś ten stan się skończy. Co będzie potem? Co będzie z Tobą?

Izolacja i siedzenie w domu nierozłącznie kojarzą mi się ze wczesnym dzieciństwem. Wprawdzie nie chorowałam na żadną przewlekłą czy poważną chorobę, ale przypadki chodzą po ludziach. Gdy stałam w kolejce po wzrost, rozdawali właśnie dobrą odporność. Jak pech to pech. W konsekwencji żaden białostocki szpital nie był mi obcy, i również zmory, które czyhały za zasłonami po zgaszeniu światła przez pielęgniarkę. Natomiast kredki w moim pokoju służyły mi nie tylko do rysowania, ale także do wznoszenia fortyfikacji w 2D. Jak widać, ani ja ani moja wyobraźnia się nie nudziły.

Pamiętam ten dzień jak wczoraj. Przyszłam do mamy z pytaniem, spodziewając się negatywnej odpowiedzi. Trochę przegrana pozycja startowa, skoro nawet ja sama nie wierzyłam w powodzenie akcji. Prawdopodobnie już wielokrotnie pytałam mamę czy mogę wyjść na podwórko, ale tym razem się zgodziła, co było dla mnie niesamowitym zaskoczeniem. Porównałabym go do ekscytacji ze zdania egzaminu na prawo jazdy. „Ruszaj w świat!”. Z dopiskiem: „Oszczędź ludzi i mienie na około”.

Bardzo łatwo przychodzi nam docenianie tego czego nie mamy i niedocenianie wszystko co na wyciągnięcie ręki. Nie musisz być na co dzień entuzjastą przyrody, ale w sytuacji, gdy Twój dom staje się więzieniem czujesz nieodpartą potrzebę wyjścia na zewnątrz. Właśnie dlatego, że nie możesz. Że ktoś Ci tego zabrania. Że nagle chcesz te żelki Haribo, których nie jadłeś od 10 lat. Że chciałbyś być w innym miejscu i czasie.

Problem w tym, że jesteś teraz tutaj w alternatywnej rzeczywistości. Podróżujesz od łazienki do pokoju. Zwiedzasz, ale lodówkę. Łączysz style ubioru – góra elegancka, dół dresowy. Robisz zdjęcia wytwornych dań na Insta, o ile je sam przygotujesz. Idziesz na seans klikając przycisk. Spotykasz się ze znajomymi na wino… na Skypie. Jest inaczej, ale i do tego stopniowo się przyzwyczajamy. Bo nowości choćby najbardziej niewyobrażalne, staje się kiedyś codziennością.

Dobrze, ale co będzie potem, po kwarantannie? Nagle będziemy lepsi, dojrzalsi, poukładani? Odpowiadam. Po kwarantannie nic się nie zmieni. Tzn. zmieni się codzienność. Natomiast Ty będziesz wciąż taki sam. Oczywiście na początku będziesz cieszył się z drobnych rzeczy, których brakowało Ci przez ostatnie tygodnie. Pierwsze frytki belgijskie z sosem czosnkowych na Bulwarach zapadną Ci w pamięci na długo jako te najpyszniejsze. Jednak w miarę upływu czasu przez to, że będą ogólnie dostępne, staną się znowu oczywistością, której nie potrzeba nadmiernej uwagi.

Obostrzenia i zakazy zmuszają nas niejako do weryfikacji punkt po punkcie, co było dla nas istotne i co teraz daje nam poczucie bezpieczeństwa. Wyciągnij wnioski i działaj w granicach swoich możliwości. Masz czas na rozmowę przez telefon z bliskimi, na lekturę wartościowych książek, naukę języków, rozwój biznesplanu czy na głęboki sen. Nie chodzi tu zatem o zmianę Ciebie, ani nawet o frytki belgijskie, lecz o Twoją uważność na rzeczy istotne dla Ciebie. Warto ją w sobie pielęgnować.

Dorota

Prawnik też człowiek - na poważnie i z humorem. Pomagam zaistnieć w konkurencyjnym środowisku branży prawniczej.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *