Bom dia Lisboa!

Dzień dobry Lizbono! Urzekająca nadmorskim klimatem, niesforną kwietniową pogodą, wąskimi uliczkami z przejeżdżającymi żółtymi mikrotramwajami znanymi z pocztówek. Tutaj niespiesznie popijając Ginję lub Porto przed restauracjami w najstarszej dzielnicy – Alfamie, usłyszysz odgłosy mew i poczujesz zapach świeżych ryb. Idąc wzdłuż wybrzeża na zmianę wiatr i słońce będą walczyły o wpływy. Gdy zamkniesz oczy siedząc na brzegu Tagu, przypomnisz sobie to, co naprawdę ważne w Twoim życiu, a zapomnisz o wszystkim, co do tej pory Ci ciążyło. Postarasz się uchwycić barwy miasta w obiektywie aparatu. Wejdziesz tam, gdzie nie uświadczy się turystów i wrócisz tam, gdzie ugoszczono Cię najlepiej. Będziesz się ślizgał po chodnikach wyłożonych kostką wypolerowaną przez miliony stóp. Zechcesz zerwać dojrzewające na drzewach pomarańcze jak kiedyś w dzieciństwie jabłka w ogródku dziadków. Wedrzesz się w codzienność Portugalczyków wywieszających przez okna swe pranie i głośno rozmawiających ze sobą w języku przypominającym francuską wersję hiszpańskiego. Po Twoim ciele przejdą dreszcze od pierwszych nut i śpiewu wydobywającego się z ciała drobnej wokalistki podczas przepełnionego emocjami wieczoru Fado. A wracając późną nocą z winem w ręku, poczujesz, że niczego nie potrzeba Ci już do szczęścia.

Przedstawiam Lizbonę – górzystą stolicę Portugalii położoną niemal nad Oceanem Atlantyckim na skraju Europy. Dzielę się z Wami moimi odczuciami i zdjęciami z ostatniej podroży. Zanurzcie się zatem w iberyjskiej atmosferze przed kolejnymi wpisami, które już niebawem.

cdn.

Może Ci się również spodoba