Pierwsze wrażenie to recenzja filmu, którego jeszcze nie widziałeś

Wiecie jak to czasem jest z tymi zwiastunami i trailerami. W kilkuminutowym materiale twórcy starają się umieścić najlepsze sceny filmu, skrótowo przekazać fabułę , a przy tym zbudować napięcie, które skłoni przyszłych widzów do wydania pieniędzy na bilet i poświęcenia swego czasu przed ekranem. I jednym ta sztuka udaje się na tyle dobrze, że nawet największy chłam kinowy jest się w stanie obronić takim wprowadzeniem. Tak też zwiastun staje się o wiele bardziej interesujący i porywający niż później sam film (patrz „Kamerdyner”). Część skuszonych przesiedzi w sali kinowej z widocznym zażenowaniem aż do końca filmu, a inni po prostu wyjdą w trakcie, bo nie tego się spodziewali. Każdy z nas daje się w ten sposób oszukać na co dzień, bo często ulegamy pierwszemu wrażeniu. Tej migawce, której doświadczamy. Temu zlepkowi przypadkowych zdarzeń. Tej pozie i masce przywdziewanej przez innych.

Bardzo mnie śmieszny, gdy inni oceniają ludzi przez pryzmat metek lub marek jakimi ktoś się otacza. Po kilku sekundach wysnuwają hipotezę dotyczącą statusu danej osoby, stanu jej konta czy tego, jak wiele musi zarabiać, że stać ją na tak luksusowe życie. A dlaczego mnie to tak bardzo śmieszy, bo przypominam, że żyjemy w świecie pożyczek, leasingów, zakupów na raty i kredytów hipotecznych. Nie musimy odkładać w pocie czoła, by wieść życie na poziomie, o którym marzymy. Tylko prawdę powiedziawszy jest to iluzja posiadania czegoś, co de facto jeszcze nie jest naszą własnością. I tą iluzję sprzedajemy innym na około, aby poczuć się lepszymi, podziwianymi, dowartościowanymi, a czasem zupełnie innymi niż naprawdę jesteśmy.

Tak oto poznajesz kogoś i jeszcze nie wiesz z kim naprawdę masz do czynienia. Ktoś może wydawać się elokwentny, gdyż użył w pierwszej konwersacji słownictwa ponadprzeciętnego i z dużym ładunkiem narracyjnym. Gdy widzisz tą samą osobę po raz drugi i trzeci, zaczyna tracić w Twoich oczach, a zwłaszcza uszach, które więdną od nadmiar łaciny (czytaj przekleństw). Ile to razy popadamy w zachwyt nad nowopoznaną osobą, a później równie gwałtowanie się rozczarowujemy jej zachowaniem lub jej cechami osobowościowymi. Ulegamy efektowi aureoli i wydajemy osąd zanim kogoś poznamy, a to może być zarówno niebezpieczne, a z drugiej strony krzywdzące. Tak samo jak szybko możemy zrecenzować drugą osobę pozytywnie, równie dobrze możemy ją bezpodstawnie skreślić. Spotkałam się z tym wielokrotnie, że najbardziej wartościowe znajomości jakie zawarłam rozpoczynały się nawet szorstko, a już na pewno nie z hucznymi fajerwerkami i kieliszkiem szampana w ręku. W miarę wzajemnego poznawania, wciągał mnie ich film, a słaby zwiastun nie miał już znaczenia.

Właśnie dlatego z rozwagą podchodźmy do recenzowania czegoś tylko na podstawie pierwszego wrażenia. Niestety może mijać się z rzeczywistością, czego skutki odczuwa się później. Zwłaszcza jeżeli mowa o nowopoznanych osobach, lepiej powoli badać grunt i miło się zaskoczyć niż rozczarować.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *