„7 uczuć” do poznania

Wraz z moją przyjaciółką powróciłyśmy do czasów dzieciństwa i ten powrót wcale nie był taki przyjemny, jakby się można było tego spodziewać. Znowu musiałyśmy poznać 7 uczuć od nowa – radość, złość, smutek, strach, samotność, wstyd i poczucie winy. Podróż w czasie odbyła się w ciemnym kinie podczas oglądania najnowszego filmu Marka Koterskiego „7 uczuć”, w którym zagrała plejada polskich aktorek i aktorów. Wcielili się w role dzieci, które dopiero uczą się świata i tego, jak sobie radzić z emocjami. Okazuje się, że na z rozrzewnieniem wspominane dzieciństwo składało się więcej kluczowych momentów mających wpływ na całe, dorosłe życie.

W pierwszej scenie filmu dostajemy obuchem w potylicę. Dorosły Adaś Miauczyński w rozmowie z terapeutą mówi bardzo przekonująco o tym, jak jest nieszczęśliwy i samotny, co wzbudza w nas litość, a zarazem współczucie. W tym momencie dochodzi do nas, że rubaszny zwiastun filmu był przykrywką mającą ściągnąć tłumy do kin i wcale, to a wcale nie oddaje sensu filmu. Jednak to jest nasze pierwsze wrażenie po krótkiej, patetycznej przemowie, które ulega drastycznej przemianie. Po wstępie zostajemy wciągnięci w groteskowy i komedio-dramatyczny wir zdarzeń, które przytrafiły się małemu Adasiowi i jego rówieśnikom. Podążamy za nim w domu, podwórku i szkole. W klasie Adasia uczą się recytująca podręczniki kujonka, odważny łobuz, roztrzepana przylepa, przeciętny acz cudowny maminsynek, pewny swego outsider, nieudolny dziwak czy niedostępna piękność. Każde dziecko jest inne, myśli inaczej, zachowuje się inaczej, w innym wyrasta środowisku, ale łączy je to, że są bezbronne w zderzeniu z dorosłymi, dziećmi i zastanymi realiami.

Zabieg polegający na tym, że postaci dzieci odgrywają dorośli aktorzy, sprawia że dzieciństwo traktujemy jako stan umysłu. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak dorośli potrafią być okrutni i obojętni wobec uczuć młodych oraz niedoświadczonych. Uważam, że wyzwaniem dla aktorów było również wcielenie się w beztroskie, ale i pełne obaw dzieci, co też udało się oddać w punkt. Podczas oglądania filmu był czas na śmiech, ale przede wszystkim na refleksję, na temat tego jak zostaliśmy wychowani i w jaki sposób nas kształcono. Nikt jakoś nie zastanawiał się nad tym, czy treści ze szkoły będą nam kiedykolwiek potrzebne ani czy wychowuje się nas na znających swoją wartość i świadomych ludzi. Nadzieja w tym, że nasze dzieci postaramy się wychować lepiej – traktując po ludzku, a nie jak ryby bez głosu, uprzedmiotowione popychadła czy roboty spełniające czyjeś oczekiwania.

Polecam do przemyśleń.

„7 uczuć” reż. M. Koterski, gł. role: M. Koterski, M. Dorociński, K. Figura, M. Bogdańska, G. Muskała, T. Karolak, M. Ciunelis

Źródło zdjęć i fotosów: www.filmweb.pl

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *