Albo energia jest albo jej nie ma

Nie ma czegoś takiego jak negatywna czy pozytywna energia. Uważam to za równie niedorzeczny skrót myślowy, co negatywny czy pozytywny przyjaciel. Energia oznacza ładunek, więc albo istnieje albo nie mamy z nią do czynienia. Otaczający nas świat, a także każdy z nas jest źródłem energii, tylko nie każdy potrafi tą energię odpowiednio pozyskać i rozsądnie spożytkować. Szukamy energii tam, gdzie nie powinniśmy, bo mamy złudne wrażenie jej jakości.Tracimy energię na pusto – m.in. dając ją ludziom, którzy na to nie zasługują, wdając się w bezproduktywne kłótnie, zaprzątając sobie głowę negatywnymi myślami, nie ucząc się na błędach i popełniając je wielokrotnie.

 

W fizyce możemy się spotkać z zasadą zachowania energii. Wynika z niej, że energia nie może być stworzona ani zniszczona, jedynie może zmienić swoją postać. Wychodząc z założenia, że energia jest wielkością skalarną czyli może być określana jedynie liczbą rzeczywistą, to energia może przynosić wyłącznie ładunek dodatni. Oznacza to, że pozyskujemy skądś energię i następnie możemy ją wykorzystać na własne potrzeby lub przekazać ją dalej. Im więcej energii w nas jest, tym oczywiście na więcej nas stać, bo mamy zdolność do wykonania pracy lub do przepływu ciepła. Przekładając ten naukowy wykład na zwykły język, to w jaki sposób pozyskujemy energię do życia, z jakich źródeł i jakiej jakości, ma ogromny wpływ na to, ile jesteśmy w stanie zdziałać na co dzień i ile możemy z siebie dać innym ludziom. Banalnie proste w teorii, trudniejsze do wykonania w praktyce. Niełatwo jest bowiem określić z marszu, że to przyniesie nam dużo energii, a coś innego mało. Energię życiową niestety bardzo często utożsamiamy z czerpaniem przyjemności i kalorycznością, a to nie do końca jest właściwy wyznacznik, bo w przeważającej ilości przypadków przyjemność daje krótkotrwałą radość i po chwili pozostawia nas z niczym.

Przykłady są zawsze najlepszym polem do zrozumienia, więc posłużę się dietą, aby pokazać o co chodzi z pozyskiwaniem wysokojakościowej energii. Wyobraźmy sobie osobę otyłą, która stołuje się w barach szybkiej obsługi, oraz atletyczną osobę, która przygotowuje sobie sama posiłki bogate w białko, zdrowe tłuszcze i węglowodany o niskim IG. Pierwsza osoba często czuje się ospała i zmęczona, mimo że nie szczędzi sobie kalorii, więc z założenia powinna mieć sporo energii. Oczywiście je z przyjemnością to, co lubi, ale zaspokaja przejściowo głód i koi umysł, zamiast odżywić ciało z efektem długofalowym. Właśnie dlatego to druga osoba wygrywa rozgrywkę, bo dzięki odpowiednio dobranej diecie, nie cierpi na dolegliwości zdrowotne, jaśniej myśli, ma zapał do pracy i działania. Niebotyczna ilość cukru, syropu glukozowo-fruktozowego czy utwardzonego tłuszczu roślinnego pojawia się w gotowych produktach ze sklepu, po które łatwo nam sięgnąć i zjeść na chybcika. Na chwilę czujemy błogostan, a po godzinie znowu jesteśmy głodni. Więc sytuacja się powtarza i powtarza. Zamiast sprawiać, by jedzenie pomagało nam żyć na poziomie, na którym nam zależy – w zdrowiu i dobrym samopoczuciu, to jedzeniem maskujemy problemy dając sobie iluzję dogadzania. Gdy w końcu zdasz sobie z tego sprawę, podejmujesz trud zmiany tych przyzwyczajeń. I to wcale nie jest proste na początku. Jednak nadchodzi nagle taki moment, w którym odkrywasz, że jest Ci tak dobrze samemu ze sobą, że nie wyobrażasz sobie, aby wrócić do starych czasów. Teraz jesteś głodny życia.

Przykład diety przerzućmy zatem na inne sfery. W końcu odżywiamy się nie tylko jedzeniem. Karmimy się nawykami, doświadczeniami, słowami lub myślami. Dlatego zastanów się chociażby w jaki sposób spędzasz swój wolny czas – czy przypadkiem nie marnujesz go siedząc przed telewizorem, pijąc alkohol trzeci dzień z rzędu w tym samym miejscu, chodząc na zakupy, by poprawić sobie humor piątą bluzką w tym samym kolorze w swojej szafie, siedząc przed komputerem i przeglądając zdjęcia celebrytów pozujących na ściankach. To, co ja robię po godzinach, zapewne jest widoczne na mojej stronie lub w aktywności internetowej. Nie chciałabym uchodzić za ideał wzorcowego postępowania, bo zdaję sobie sprawę z tego, że mogę bardziej produktywnie wykorzystywać swój czas i przez to robić jeszcze więcej rzeczy, o których marzę. Poza tym każdy z nas jest inny, więc inne obszary będą go wciągały i przez to dodawały energii. Swój wigor czerpię z pisania i dzielenia się z ludźmi  tym, co stworzyłam, bo czuję, że z roku na rok rozwijam się w tej materii, a inni coraz liczniej doceniają moją pracę. Ale gdyby nie moje pasje, chęci zmian i doświadczenia zupełnie nie miałabym, o czym pisać. W sumie nazywam to samonapędzającą się machiną – aby moja strona mogła być interesująca, ja sama muszę się wyróżniać i wieść nietuzinkowe życie, i jednocześnie mój lifestyle sprawia, że mam czym się dzielić na stronie. Wiem czego na pewno nie chcę – stać w miejscu. Gdy zdajesz sobie sprawę z tego, że kolejny dzień będzie wyglądał jak poprzednie, nic Cię nie zaskakuje i wszystko staje się nużąco przewidywalne, to sygnał, że dopada Cię rutyna. A gdy ona się pojawia, poziom energii spada, gdyż nie masz motywacji do działania, bo wykonujesz powtarzalne czynności.

Towarzystwo jakim się otaczamy ma również ogromny wpływ na nas, bo przez to jaką ilość energii są w stanie nam dać, a w gorszych przypadkach nam zabrać, tak się czujemy i zachowujemy. Jeżeli po spotkaniu z kimś rozpościeramy niewidzialne skrzydła, to znak, że mieliśmy do czynienia z kimś, kto chce się dzielić swoją energią z innymi. Kontakt z pozytywną osobą sprawia, że możesz więcej, lepiej, mocniej, nawet gdy w koło pojawiają się problemy, które będzie trzeba rozwiązać. Inaczej się dzieje, gdy spotykasz jej przeciwieństwo – osobę skupioną na sobie, swoich uczuciach, swoich problemach i przez to pozyskującą uwagę otoczenia. Ludzie negatywni zabierają Twoje pokłady energii, by poczuć się lepiej i urosnąć w siłę. A wszystko kosztem samopoczucia innych. Mówi się o nich, że są wampirami energetycznymi, co obrazowo pokazuje w jaki sposób postępują z ofiarą. Dlatego są dwa sposoby na to, by radzić sobie z negatywnymi osobami, albo pokazujesz granice i jasno określasz, czego sobie nie życzysz albo ignorujesz i nie utrzymujesz bliższego kontaktu. W innym przypadku wszelkie Twoje starania, chęć pomocy i dobre słowo, będą zmarnowane bezpowrotnie. W koło jest przecież tylu fantastycznych ludzi, z którymi możesz razem rosnąć, dlatego inwestuj w relacje właśnie z takimi ludźmi, a i Ty na tym zyskasz.

Żeby poczuć przypływ sporej dawki energii i nowej mocy, musisz dokonać kilku zmian w swoim życiu. Po pierwsze, zastanów się nad swoim postępowaniem. Skonfrontuj swoje starania z jakością Twojego życia, a następnie określ, co musisz zrobić, by Twoje życie było bardziej wartościowe i sprawiało, że będziesz czuł się lepiej. Jeżeli podupadasz na zdrowiu, podejmij leczenie, zmień swoje nawyki i swoje myślenie, bo najgorsze co możesz w takiej sytuacji zrobić, to narzekać na swój los i pogodzić się, że taki już jesteś. Po drugie, zastanów się nad swoim otoczeniem, mam na myśli nie tylko ludzi, ale i miejsce, w którym mieszkasz czy pracujesz. Środowisko nas kształtuje, a my podświadomie staramy się równać do średniej. Mężczyzna, którego koledzy już się ożenili, jest wysoce prawdopodobne, że niebawem również oświadczy się swojej wybrance. Kobieta, której koleżanki się nie malują, raczej nie będzie skłonna do przesady z tapetą. Jeżeli przystajesz na kontakt z osobami, które się nie rozwijają, wcześniej czy później również i Ty tego zaniechasz.  Dlatego tak ważne jest, by otoczenie było z Tobą albo z Twoimi aspiracjami kompatybilne.

Mam nadzieję, że ten energetyczny wpis dał Wam do myślenia. Wysyłam Wam swoją energię i wracam do mojego życia. Bajo!

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba

9 komentarzy

  1. Emanuel Macron pisze:

    Nawiązując do tytułu artykułu chce się rzec: „Mądrego to i dobrze posłuchać”.

    Pozdrawiam, Twój EM

    • admin pisze:

      To ja może odpowiem cytatem Eurypidesa: „Mów mądrze do głupca, a nazwie cię idiotą.”
      Pozdrawiam 🙂

      • Emmanuel pisze:

        Proszę Pani,

        tym brzydkim komentarzem straciła Pani jedynego czytelnika tego bloga.
        Żegnam
        (Już nie Twój) EM

        • admin pisze:

          Musze przyznać, że rozbawił mnie fakt, że tak osobiście i na opak potraktował Pan mój cytat. Skoro uważa Pan, że mądrze się wypowiadam, to zgodnie ze słowami Eurypidesa, nie należy Pan do grona głupców, którzy innych uważają za idiotów. W ten sposób chciałam podziękować komplementem za komplement, a Pan się tak niespodziewanie obraził…

  2. Emmanuel pisze:

    Albo nie, jeszcze ma Pani możliwość zrehabilitowania się. Oczekuję na propozycje.

  3. Stały czytelnik pisze:

    Nie podoba mi się, jak traktuje się tutaj tak zasłużonego i wspaniałego Czytelnika jak Emanuel Macron.