„Furia” – eksternistyczna szkoła okrucieństwa i męskości

Wojna niszczy wszystko, co spotyka na swej drodze. Maltretuje fizycznie i odznacza się na psychice, pozostawiając swe piętno na tyle intensywnie, że nic, co po niej nadejdzie nie jest już takie samo jak przed jej wybuchem. Chłopiec idący na wojnę zamienia się w mężczyznę, który wyzbywa się strachu, za to w środku czuje atawistyczną wolę walki o życie i przenika go agresja do wroga. Mało, który film pokazuje proces i sposób przystosowania się do okrucieństwa oraz bezwzględności wojny jak właśnie film „Furia”.

 

Widzowie trafiają w zasadzie na koniec II wojny światowej. Jest kwiecień 1945 roku, alianci są już w Niemczech i kierują się na Berlin, aby ostatecznie doprowadzić do klęski nazistów. Zdziesiątkowana jest każda ze stron konfliktu, ale to Niemcy chylą się ku upadkowi a mimo to bronią się do końca wykorzystując do walki dzieci z Hitlerjugend i terroryzując swoją ludność cywilną. Załoga czołgu „Furii” musi jeszcze pokonać i te przeszkody. Wyczerpanie połączone ze zwierzęceniem daje się odczuć w każdej przeprowadzonej między żołnierzami rozmowie i akcji. Nie ma litości wobec nikogo. Jedyne, co interesuje żołnierzy to życie ich i ich towarzyszy broni. Wróg pozostaje wrogiem pragnącym czyjejś śmierci, choćby miał twarz niewinnego dziecka.

Do załogi „Furii” dołącza młody i niedoświadczony w walce chłopak Norman Ellison. Zupełnie nie umie się odnaleźć w brutalnych i okrutnych realiach zabijania. Jego nauczycielem i przewodnikiem na drodze, by stać się zdecydowanym, bezwzględnym i odważnym mężczyzną, staje się Don „Zakapior” Collier, który musztruje go i każe mu przekraczać swoje ograniczenia. „Zakapior” nie szlifuje z Normana diamentu, on kilofem stara się go obić na wszelkie możliwe sposoby, aby uczynić go silniejszym. Poza tym wciela się też w rolę jego ojca lub starszego brata – dzięki czemu chłopak ma okazję przeżyć swój pierwszy raz z dziewczyną.

Oglądając ten film odnosimy wrażenie, że wraz z żołnierzami brodzimy w błocie, wdychamy stęchliznę i przenikamy wilgotnym brudem. To zdecydowanie nie jest cukierkowy świat zwycięzców, bo wszyscy są tak naprawdę przegranymi wojny. Ludzie stają się jak roboty, wyzbyci uczuć, wartości i dalekosiężnych celów, bo liczy się wyłącznie walka i ochrona swego życia kosztem czyjejś śmierci. Jedyną nadzieją może okazać się tylko wiara, że śmierć nie dotknie akurat mnie i dzięki temu szczęśliwie powrócę do domu, a wojna w końcu ujrzy swój kres. Na ile ta wiara była słuszna w odniesieniu do załogi „Furii”, tego musicie dowiedzieć się sami, decydując się na obejrzenie filmu.

„Furia”/”Fury” reż. D. Ayer, gł. role: B. Pitt, L. Lerman, S. LaBeouf, M. Peña, J. Bernthal

Źródło zdjęć, fotosów i grafiki: www.filmweb.pl

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba