„Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” – propozycja filmowa

Plan był taki. Pójść do kina na coś innego tzn. nie typowo komercyjnego w znaczeniu amerykańskiej produkcji. Pomysł: włoski film. Czas i miejsce akcji: kolacja w mieszkaniu przyjaciół. Oczekiwania kręciły się wokół włoskich specjałów, a tu proszę bardzo taka miła niespodzianka. Wcale nie było przewidywalnie, a już z pewnością nudno.

Trzy pary i jeden singiel, czyli w sumie 7 osób wystarczyło, by zwykła kolacja przerodziła się w ciekawą grę. Przyjaźń wręcz unosi się nad stołem jak opary polewanego co chwilę do kieliszków wina. Widzimy uśmiechy, słyszymy pochlebne słowa i urocze podśmiewywania. Aż się robi miło na widok tak zgranych i związanych przyjaciół. Rozmowy z biegiem prowadzą do tematu zaufania i tajemnic, które skrywają. Pada pomysł, aby każdy wyciągnął swój telefon i położył na stole. W ten sposób chcą pokazać, że niczego nie ukrywają i nie mają się czego wstydzić. Jeżeli, do któregokolwiek z telefonów dojdzie wiadomość, wtedy pozostali musza zapoznać się z jej treścią, a jeżeli ktoś zadzwoni, wtedy wszyscy słuchają rozmowy w trybie głośnomówiącym.

Przyjaciele nie tylko przesiadują przy stole, ale również wychodzą do kuchni czy na balkon. Podczas rozmów w cztery oczy dowiadujemy się o ich problemach, których nie poruszają na forum. Gra z telefonami zmusza ich do ujawniania pewnych znajomości, planów, rozterek i wątpliwości. Co chwilę dostajemy jakieś ciekawe smaczki na temat ich życia. Na początku jest to bardzo zabawne i niewinne, jednak z biegiem czasu atmosfera się zagęszcza, bo okazuje się każde z nich skrywa coś za uszami, o czym przeważnie nie wie druga połówka albo zupełnie nikt. Żadna sytuacja nie jest oczywista. Widać to po tym jak wmanewrowani potrafią być bohaterowie, ale również i widzowie, którzy zupełnie nie spodziewają się obrotu zdarzeń. Każda nowa wiadomość i rozmowa potrafi dokonać zwrotu akcji

Pochwalę film przede wszystkim za genialny scenariusz, który w bardzo wyrafinowany sposób sprzedawał urywkowe informacje i wciągał widzów w historię. Dialogi były lekkie, aczkolwiek nacechowane inteligentnymi pointami i spostrzeżeniami ludzi wcale nie z przypadku. Lubię komediodramaty, do których zaliczę ten film, właśnie dlatego, że pokazują świat w jego całej postaci. Po salwach śmiechu przychodzi smutna refleksja – w tym przypadku dotycząca pozorności i obłudy. Aktorzy wywiązali się świetnie ze swego zadania, bo aż czuło się między nimi tą chemię i emocje. Dodam, że jedną z postaci odegrała Polka – ubóstwiana we Włoszech Kasia Smutniak.

Ten film po prostu warto zobaczyć.

„Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”/”Perfetti sconosciuti” reż.  P. Genovese, gł. role: M. Giallini, K. Smutniak, A. Rohrwacher, V. Mastandrea, E. Leo, A. Foglietta, G. Battiston, B. Porcaroli.

Źródło zdjęć i fotosów: www.filmweb.pl

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Iza napisał(a):

    Dorota jak zwykle nic dodać nic ująć. właśnie to chciałam powiedzieć o tym filmie a Ty tak ładnie to ujęłas brava !