Lwów – degustacyjnym szlakiem

Oj, grzeszyło się we Lwowie nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu. Jakże jednak mogło być inaczej, skoro z przyjaciółmi mieliśmy opracowaną całą listę miejsc do obskoczenia. Nie wiem, na ile było tu naszego szczęścia do wolnych stolików i dobrych miejscówek,  na ile umiejętności organizacyjnych gastronomicznego przewodnika-amatora, któremu ślę wielkie dzięki,  ale nasz wyjazd okazał się wysypem miejsc z kategorii „NAJLEPSZE”. Na myśl o zjedzonych we Lwowie smakołykach aż ślinka mi cieknie. Rozmarzyłam się, do rzeczy jednak! Zatem przedstawiam 6 top of the top lokali wartych odwiedzenia oraz zachęcam do spróbowania przynajmniej jednej ze lwowskich specjalności.

I. Najlepsza restauracja

Baczewski Restaurant, ul. Szewska 8

Restauracja związana jest z postacią Józefa Adama Baczewskiego – polskiego przemysłowca, który od 1856 r. był właściciel fabryki wódek i likierów we Lwowie, założonej przez rodzinę Baczewskich w 1782. Jest to wyśmienite miejsce na elegancką kolację. Na nasz stół trafił żurek, filet z kaczki, cielęcina, królik, a na deser lody i kremówka. Dopełnieniem wieczoru były wyborne nalewki, które są wizytówką lokalu. Można rzec: symfonia smaków, piękne podanie i przemiła obsługa, czyli uczta dla duszy oraz ciała. Z pewnością wróciłabym tu jeszcze raz.

II. Najlepsza cukiernia

Veronika Confectionery-Restaurant, al. Szewczenka 21

Te małe, słodkie cudeńka aż zachęcają do spałaszowania. Choć w „Weronice” można zjeść również dania na słono, to jednak ciasteczka, minitorciki czy inne desery są zdecydowanymi faworytami tego miejsca. Niektóre z nich wyglądają jak małe dzieła sztuki.

III. Najlepsza kawiarnia

Coffee Manufacture, Rynek 10

Takiej kawy jeszcze nie piliśmy. Kelner przyniósł nam do stolika podwójne espresso w dużym degustacyjnym kieliszku z dodatkiem rumu i śmietanki. Tej specjalnie podanej kawy nie pije się duszkiem, lecz powoli sączy małymi łykami, dzięki temu można odczuć równowagę pomiędzy jej składnikami. Dopełnieniem naszych doznań było lekkie tiramisu. Ponadto w „Manufakturze Kawy” można zwiedzić ciekawe podziemia, przyjrzeć się przyrządom do chociażby palenia ziaren, kupić kawę i inne pamiątki

IV. Najlepsza pijalnia czekolady

Lviv’s Chocolate Factory, ul. Serbska 3

Wprost odleciałam, gdy spróbowałam pierwszej łyżeczki płynnej, mlecznej czekolady z pokruszonym kardamonem. Po ujrzeniu dna filiżanki i oblizaniu ostatniej łyżeczki tego niebiańskiego deseru, byłam w raju słodkiej rozkoszy. Choć na co dzień omijam mleczną czekoladę, tą podawaną w pijalni, przyjmowałabym z otwartymi ramionami jak najczęściej, zwłaszcza w towarzystwie kardamonu. Polecam na 200%. A jeżeli ktoś przepada jednak za stałą formą kakao, to może tutaj również kupić ręcznie robione czekoladki i inne produkty z czekolady.

V. Najlepszy pub-browar

Pravda Beer Theatre, Rynek 32

Nie ma to jak piwo warzone na miejscu i podawane swoim gościom, które również można kupić w firmowych sklepie i przywieźć do domu. W „Prawdzie” czekał  na nas duży wybór trunków oraz przekąsek idealnych pod alkohol. Miejsce zachowane jest w stylu loftowym, a cały lokal składa się z kilku kondygnacji, więc zajmuje sporą powierzchnię, a mimo to trudno jest tu znaleźć wolne miejsca. Chyba o czymś to świadczy.

VI. Najlepsza grill-knajpa

The First Lviv Grill Restaurant of Meat and Justice, ul. Valovaya 20

Tak. Zjadłam pół kilograma T-Bone Steaka; musiałam pochwalić się tym na samym początku. Co do samego lokalu, jest to miejsce idealne dla mięsożerców i osób, które lubią knajpy tematyczne, w tym wypadku kręcące się wokół średniowiecza. Ta restauracja znajduje się za murami „lwowskiego barkakanu” (autorskie porównanie), gdzie ponoć mieszkał kat, dlatego goście restauracji powinni uważać przy jedzeniu, aby przypadkiem do klatki nie zaciągnął ich zakapturzony jegomość. Przy płaceniu dobrze jest uważać na palce, bo kelnerzy kładą rachunek na pieńku i przecinają go toporkiem. Jeżeli komuś pasuje klimat dybów, łańcuchów i krat, będzie miał tam przednia zabawę.

VII. Najlepiej podana kawa po lwowsku

Baczewski Restaurant, ul. Szewska 8

O Baczewskim była już mowa na samym początku, ale restauracji należy się jeszcze jedna wygrana kategoria za najlepiej podaną i najsmaczniejszą kawę po lwowsku, jaką udało nam się pić na Ukrainie. Próbowaliśmy tej charakterystycznej kawy po lwowsku w różnych miejscach, ale dopiero tutaj poczuliśmy, że naprawdę celebrujemy ten trunek. Mały dzbanuszek z mini filiżanką, a do tego woda podana w wysokim kieliszku, niby nic nadzwyczajnego, a cieszyło wzrok. Urocze i eleganckie zarazem.

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba