Kultura ubioru na egzaminach, a w zasadzie jej brak

studenci-biret

Wydaje mi się, że jednak tak stara nie jestem i dosyć niedawno skończyłam studia magisterskie. Oczywiście postrzegam teraz sprawy studenckie z nieco innej perspektywy, bo, jakby nie patrzeć, działam w gronie nauczycieli akademickich, jednak razi mnie obecne podejście młodych ludzi do swego wizerunku. Nie wspomnę już o powadze i szacunku wobec ważnego wydarzenia, jakim jest egzamin.

Już nie pierwszy raz przeprowadzałam egzamin na uczelni. Miałam kontakt ze studentami prawa i ekonomii. Co mnie zdziwiło, to nawet nie ich zachowanie, lecz ubiór. Koszulka polo, dżinsowa spódniczka, koronkowy top odsłaniający ramiączka biustonosza, adidasy, rozciągnięty sweter wcale nie są niczym wyjątkowym na poważnym egzaminie. Galowe ubranie już chyba dawno odeszło do lamusa, więc nawet bym się cieszyła, gdyby ktoś pomyślał o białej koszuli, ale i tego na sali egzaminacyjnej jest jak na lekarstwo.

Pamiętam, że kiedyś nazywaliśmy sesję na uczelni taką małą maturą co pół roku. Przeważająca większość studentów przychodziła na egzamin w garniturach, a studentki zakładały klasyczne sukienki bądź biało-czarne komplety. Egzamin traktowano jako doniosłą finalizację nauki danego przedmiotu. Oczywiście zdarzały się ewenementy ubiorowe, ale były one traktowane jako wyjątki. Każdy bowiem chciał uchodzić za osobę poważną i kompetentną.

Zastanawiam się, kiedy nastąpił przełom w ubieraniu i gdzie się podziała kultura ubioru. Może ja go po prostu nie dostrzegłam. Młodzi przestali przywiązywać wagę do swego wizerunku, tak jakby nie mieli szacunku do egzaminującego i nie czuli powagi chwili. Chyba w tym tkwi sęk. Masowość studiowania zabiła respekt wobec instytucji jaką jest szkoła wyższa. Inaczej sobie tego nie potrafię wytłumaczyć. Ach ten egzamin, przecież wystarczy odhaczyć kilka odpowiedzi na teście i po sprawie. Nic wielkiego.

Coraz bardziej powątpiewam w to, czy młodzi ludzie chcą, a przede wszystkim mają od kogo uczyć się kultury ubioru. Nie zastanawiają się nad tym jak powinni się zaprezentować w szkole, pracy lub na ważnym spotkaniu. Dress code przydaje się nie tylko w korporacjach czy na wysokich stanowiskach.  To, w jaki sposób się ubieramy jest istotne, gdyż za pośrednictwem swego stylu wysyłamy przekaz do innych ludzi. Jeżeli chcemy uchodzić za profesjonalistów, osoby godne zaufania, poukładane i jeszcze lepiej zorganizowane, to powinniśmy zacząć od wykreowania odpowiedniego wizerunku.

Przykro się robi, patrząc na studentów, którzy tak lekko podchodzą do egzaminów. Wprost ręce opadają na widok roznegliżowanych dziewczyn i chłopców w sportowym stroju. Wcale nie chodzi o to, że neguje ten sposób ubierania, lecz upominam, że uczelnia to miejsce publiczne, a nie impreza w klubie czy grill za miastem. Trochę kultury!

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba