Definicja czasownika „ogarnąć się”

DSC07588

Wyrażenie „ogarnij się” weszło do słownika nowomowy stosunkowo niedawno, jednak jego uniwersalność sprawiła, że stało się ono bardzo powszechnie używane w przeróżnych sytuacjach. Zaimek zwrotny „się” sugeruje, że adresat powinien zrobić coś na samym sobie samodzielnie bez ingerencji osób z zewnątrz. Należy zatem przypuszczać, że w obecnych czasach – skoncentrowania uwagi na jednostce – czasownik „ogarnąć się” nabierze na jeszcze większym znaczeniu.

Nie mnie oceniać poczynania poszczególnych osób, aczkolwiek zauważam, że coraz częściej wyrażenie „ogarnij się” używam w konwersacji z płcią przeciwną, ściślej mówiąc płcią przeciwną mojego pokolenia. Stagnacja, zdezorientowanie i niedojrzałość emocjonalna przyczyniają się w linii prostej do sięgania co chwilę po amunicję słów wątpliwie motywacyjnych, na pewno pasywnie agresywnych, jak „ogarnij się!”. Trudno jest mi wyjaśnić ten fenomen, pomimo tego, że otaczają mnie również mało rozgarnięte osóbki płci pięknej. W stosunku do kobiet czasownik „ogarnąć się” ma zastosowanie głównie w momencie przygotowań do wyjścia z domu i wspólnych obiadków w gronie rodziny. Dzieje się tak, dlatego, że w gestii innych spraw natury zawodowej i organizacyjnej nie można im zarzucić niezdecydowania. Natomiast, gdy chodzi o wyeksponowanie kobiecego piękna i otwartość wobec potencjalnych partnerów, problemy z „ogarnięciem się” narastają.

Dwojako rozumiany czasownik sugeruje, że częściej mamy do czynienia z odwróceniem ról społecznych. Męskie zagubienie w świecie pewnych siebie kobiet narasta, nie potrafią się w nim odnaleźć jak tylko w roli biernego pantoflarza, z którym też się nie identyfikują i, przed którym się wzbraniają. Pojawiający się oksymoron niekobiecej kobiety na dłuższą metę męczy nie tyle tylko młodych mężczyzn, co same kobiety, które nie są w stanie wykrzesać z siebie pierwiastka seksapilu. W końcu nie natrafiają na partnera mogącego sprostać ich oczekiwaniom, któremu nie trzeba by było pokazywać drogowskazów i opiekować się nim jak dzieckiem.

Drogie damy i dżentelmeni „ogarnijcie się!” w tym zwariowanym świecie, każde na swój sposób. Jak była mowa na początku, należy dokonać tego samodzielnie. Tylko poprzez autoanalizę można dojść do miarodajnych wniosków – czego chcę, kim chcę być i z kim chcę być. Po tym łatwiej jest dokonać w sobie pewnych zmian i nakierować się na właściwe tory. Pocieszę niedowiarków, że „ogarnąć się” wcale nie jest tak trudno, zdecydowanie gorzej jest tkwić w tym samym punkcie i słyszeć zewsząd wyrażenie, o którym była dzisiaj mowa.

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba