Bajeczny Edynburg

Moment przyjazdu do Edynburga był magiczny. Promienie słońca odbijały się od surowych murów domów i kamienic. Gdzieś w oddali na wzgórzu dostrzec można było średniowieczny zamek, znajdujący się w centralnej części miasta i będący najstarszą fortecą Wielkiej Brytanii. Kamienne budowle w niezwykły sposób komponowały się z wszechogarniającą zielenią. Takie były moje pierwsze wrażenia. W kolejnych dniach próbowałam spojrzeć na to miasto z jeszcze innych perspektyw. Z aparatem w ręku przemierzałam Stare Miasto, odwiedziłam Palace of Holyroodhouse, relaksowałam się w Princess Street Gardens, zaznałam trochę mroku na cmentarzu przy The Parish Church of St Cuthbert. Deszczowa i wietrzna pogoda dawała do zrozumienia, że nie jest to miejsce dla niezahartowanych słabeuszy z ciepłych krajów. Pomimo chłodu postawiłam zdobyć Wzgórze Artura (Arthur’s Seat), z którego miałam zobaczyć Edynburg w całej okazałości. Widoki na szczycie okazały się zapierać dech w piersiach. Ostatni dzień poświęciłam na zwiedzanie muzeów i galerii – National Museum of Scotland, Scottish National Portrait Gallery i National Gallery of Scotland. Poza tym rozglądałam się po szkockich sklepach za małymi drobiazgi dla moich najbliższych. Zakup kiltu czy sukienki w kratkę jednak sobie darowałam, natomiast nie odmówiłam sobie gadżetów i szkockich słodyczy.

Zapoznajcie się z klimatem Edynburga, który od XV wieku jest stolicą Szkocji i sprawia wrażenie jakby czas się tutaj zatrzymał.

Może Ci się również spodoba