Co Ci powie ekspert finansowy, a Ty to i tak zignorujesz

Nie wiem skąd to się bierze – to umywanie rąk od poruszania kwestii finansowych, przy jednoczesnym żywym zainteresowaniu polityką i piłka nożną. W końcu każdy z nas rozporządza swoim własnym budżetem i przyjmuje swoje własne strategie dotyczące rozdysponowania pieniędzy. Generalnie ludzie nie lubią mówić o kasie i o swojej sytuacji finansowej. Aczkolwiek może przez chwilę się zastanowią nad tym, co zechce im przekazać ekspert finansowy i z czego zapewne nie zdawali sobie sprawy. A prawda jest taka, że i tak to zignorują i zrobią swoje. Może moje produkowanie się i zwiększanie świadomości nie ma sensu, a może przynajmniej Ty coś z tego wyciągniesz.

***

Założenie lokaty to de facto pożyczanie pieniędzy bankowi na bardzo niski procent
Poprzez zdeponowanie naszych pieniędzy w banku zawieramy z bankiem umowę terminową, po której zakończeniu uzyskamy ustalony uprzednio zysk odsetkowy liczony od złożonej sumy. Czyli zarabiamy na tym, że dajemy komuś pieniądze na pewien czas. Jak nic przypomina to pożyczkę, tyle że bank nie oferuje nam bajońskich odsetek, a ok. 2%-3% w skali roku. Gdy odejmiemy od tego zysku tzw. podatek Belki wynoszący 19% od dochodów kapitałowych i weźmiemy pod uwagę to, że inflacja w 2017 roku wahała się między 1,5 % a 2,2 %, to dojdziemy do wniosku, że nie zrobiliśmy na lokacie żadnego interesu, przy jednoczesnym zamrożeniu środków na dłuższy czas.
***
Trzymanie pieniędzy w skarpecie to najgorsza z możliwych inwestycji 
Choć lokaty bankowe nie dają w zasadzie zysku, to przynajmniej zdeponowane tam środki nie tracą swojej siły nabywczej. Pozostawiając pieniądze w przysłowiowej skarpecie, narażamy się na ryzyko, że za określony czas nie będziemy w stanie zakupić takiej samej ilości produktów, co w chwili obecnej. Gdy sobie przypomnę, że w dzieciństwie mogłam kupić słodką bułeczkę za 45-50 groszy, to teraz musiałbym wydać na nią 2-3 razy więcej, a pozostawione w skarbonce 50 gr sprzed 15 lat wystarczyłoby mi teraz na zwykłą kajzerkę.
 ***
Inwestowanie nigdy nie daje gwarancji bezpieczeństwa zachowania środków 
Inwestowanie, nawet to, które uchodzi za bardzo bezpieczne, niesie ze sobą większe lub mniejsze ryzyko. Kupując nieruchomość, nie mamy gwarancji na to, że za 5 lat uzyskamy z jej sprzedaży taką samą sumę. Kryzysy finansowe mogą dosięgnąć każdego. Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG) w razie upadłości banku może wypłacić do równowartości 100 tys euro w złotych posiadanego depozytu. Tyle tylko, że przeznaczone środki w BFG na ten cel wynoszą 11 mld zł, podczas gdy w chwili obecnej Alior Bank posiada depozyty na poziomie 50 mld zł, nie mówiąc już o całym sektorze (900 mld zł).
 ***
Nie ma czegoś takiego jak 100%-owa gwarancja zysku 
Już ktoś nie raz gwarantował kilkunastoprocentowy zysk w skali roku i tym samym zjednywał klientelę, a później zwijał interes i pozostawiał swoich klientów nie tyle bez obiecywanego zysku, co w ogóle bez pieniędzy. Amber Gold i inne piramidy finansowe żerowały i żerują nadal na ludzkiej potrzebie bezpieczeństwa i pazerności, które wzajemnie się wykluczają. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że im większe mogą być zyski w krótkim czasie z danej inwestycji, tym bardziej ryzykujemy swoje środki i nie jesteśmy pewni wyniku finansowego.
 ***
Wiele wydatków to niepotrzebna konsumpcja – zwyczajne przejadanie pieniędzy 
Kolejna para czarnych spodni, wyrzucenie niezjedzonego obiadu, wydawanie na imprezy bez limitu, niegaszenie świateł, kupowanie pod wpływem impulsu, zamawianie bezużytecznych gadżetów i wiele innych aktów naszej nieroztropności finansowej doprowadza do sytuacji, w której uciekają nam pieniądze, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Dobrze jest zaszczepić sobie nawyk comiesięcznego odkładania pewnej sumy w miejsce, z którego nie będziemy mogli tak łatwo jej wyjąć, bo wtedy znaleźlibyśmy 100 wymówek na to, by rozporządzić tymi pieniędzmi. Na początku byłoby to zapewne trudne, ale dzięki temu rozsądniej podchodzi się do wydawania, a przede wszystkim zaczyna się to planować.
***
Bez wiedzy inwestycyjnej nie baw się w samodzielnego inwestora

Jest spore grono giełdowych zapaleńców, którzy po przeczytaniu jednej książki z zakresu finansów i rynków finansowych, uważają się za wyedukowanych inwestorów gotowych do samodzielnego zbijania kokosów. Szczęśliwe i jednorazowe strzały na giełdzie zdarzają się nowicjuszom, ale, żeby móc utrzymywać się na stabilnej fali wzrostów należy mieć w tej dziedzinie ogromne doświadczenie i wyczucie trendów na rynku. Nie oznacza to jednak, że indywidualni inwestorzy-amatorzy nie mogą w ogóle inwestować w akcje czy obligacje korporacyjne. Mogą to robić poprzez wykupienie jednostek uczestnictwa w wybranym Funduszu Inwestycyjnym. Takim Funduszem zarządzają odpowiedzialne osoby, które na bieżąco reagują na zmiany i ustalają dalsze kroki inwestycyjne poprzez dywersyfikację portfela inwestycyjnego, aby wynik finansowy był zgodny z założeniami i zadowalał klientów. Opłata jaką ponosi klient za koszty zarządzania, to i tak nieznaczny procent za nasz spokojny sen.

***

Nigdy nie wiesz jak będzie wyglądać Twoja sytuacja finansowa jutro

Każdemu życzyłabym nieprzewidzianego spadku czy wygranej, które odmieniły życie oraz zarabiania z roku na rok coraz więcej i więcej. Można równie dobrze stracić pracę, poręczyć za niewiarygodną osobę, mieć niespodziewane wydatki, gorzej prowadzić biznes i stracić zlecenia. Wszystko to są hipotetyczne założenia, bo doprawdy nie wiemy jak potoczą się nasze losy, ale wiemy za to na czym stoimy obecnie. To od naszych obecnych decyzji zależy, czy będziemy przygotowani na gorsze czasy i zabezpieczymy się finansowo na miesiące, w których będziemy szukać pracy lub klientów. Warto mieć wtedy jakąś poduszkę finansową w postaci ulokowanych oszczędności lub wykupionych produktów finansowych.
***
Nie sztuka umrzeć, sztuka znaleźć pieniądze na leczenie, gdy nie jest się w stanie zarabiać
Czujemy się jak młodzi bogowie, do momentu, gdy trafimy do szpitala lub na leczenie. Wtedy cała energia skoncentrowana jest na odzyskaniu zdrowia, a nie na tym, by zarabiać. Ponadto, nie dość, że nie możemy pracować po to, by mieć pieniądze na bieżące utrzymanie (bo mieliśmy wypadek lub zachorowaliśmy), to jeszcze potrzebujemy dodatkowych środków na powrót do zdrowia. Leczenie nowotworów nie należy do najtańszych. Przy raku piersi koszty leczenia należy szacować w okolicach 35-40 tys zł. Tak często o ubezpieczeniu zdrowia i życia, myślimy dopiero po diagnozie, gdy jest już za późno, zamiast wtedy, gdy jeszcze jest na to czas.

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba