Niskie poczucie własnej wartości. Objawy

Poczucie własnej wartości jest budowane przez okres dzieciństwa oraz dojrzewania, jak i podtrzymywane przez całe późniejsze życie. Im wcześniej pojawia się niska samoocena, tym trudniej przychodzi radzenie sobie ze stworzeniem od nowa własnej wizji siebie i jej akceptacji. Ludzi o niskiej samoocenie charakteryzuje to, że ich kontakty z otoczeniem przebiegają w sposób wadliwy bez perspektyw na pozytywną kontynuację. Wcześniej czy później relacja z nimi kończy się fiaskiem, bo podcinają nam skrzydła i próbują ściągnąć do swego poziomu. Po czym zatem poznać człowieka o niskim poczuciu własnej wartości?

Jest niezdolny do podejmowania decyzji

Nie wierzy w swoje możliwości, więc każda nowa sytuacja rodzi u niego poczucie zagrożenia. Podejmowanie przez niego decyzji związane jest z ogromnym stresem, gdyż nie potrafi wziąć na siebie konsekwencji swoich kroków. Boi się, że decyzja, którą podejmie będzie błędna, wyśmiana, kosztowna, bezsensowna, niezaakceptowana, odrzucona czy też zmieni wszystko, co do tej pory znał. Dlatego cały czas się miota i nagminnie powraca do punktu wyjścia, zawsze uzasadniając swoją postawę innymi czynnikami zewnętrznymi, np. czyjąś winą czy brakiem możliwości realizacji planu.

Pragnie perfekcji

W głowie projektuje sobie idealny świat, w którym chciałby przebywać. Planuje w najdrobniejszych szczegółach, jak powinien wyglądać ogród, jak przebiegać kolacja przy świecach lub jak zachowywać najbliższa mu osoba. Jednak rzeczywistość odbiega od tego wzorca, co tylko potęguje u niego poczucie zdegustowania i rozczarowania. Jest przesadnie niezadowolony, gdy kwiaty nie są w tym kolorze, na jakim mu zależało, gdy w restauracji nie usiądzie przy konkretnym stoliku, gdy domownik odmówi zjedzenia deseru, bo nie ma ochoty na nic słodkiego. W końcu jedynie w idealnym świecie mógłby czuć się wyjątkowo, natomiast chaos pogłębia jego stan niepewności. Trudno mu dogodzić, bo zawsze znajdzie jakąś dziurę w całym, zamiast cieszyć się z tego, co jest.

Tkwi w toksycznych relacjach

Potrzebuje ludzi do tego, by nim pokierowali i dawali poczucie stabilizacji. Taki ktoś wiąże się na ogół z reprezentantem osobowości dominującej, który będzie za niego podejmował decyzje i sprawował nad nim pieczę nawet „silną” ręką. Nie potrafi się wydostać z toksycznej relacji, choć wciąż obwinia drugą osobę za swoje nieszczęśliwe życie. Tkwi w toksycznych relacjach właśnie dlatego, że nie umie podjąć ostatecznej decyzji o odcięciu kontaktu, wyjść ze strefy komfortu przerzucania winy na innych i boi się, że nie poradzi sobie sam. To inni stanowią o jego jestestwie, więc przeraża go myśl o samotności. Woli być zatem w dalszym ciągu nieszczęśliwy niż niezależny, gdyż wiąże się to z wzięciem odpowiedzialności za siebie.

Zamartwia się o przyszłość

Wręcz na granicy irracjonalności zamartwia się o przyszłość. Rozmyśla w czarnych barwach na temat spraw zupełnie oderwanych od jego obecnych problemów, jakby na zaś. W nieuzasadniony sposób przerzuca swoje obawy na otoczenie zamiast wspierać ludzi w ich wyborach i planach. Poczucie zagrożenia potęgują u niego zwłaszcza nagłe zmiany, do których w żaden sposób nie potrafi się odnieść z dystansem. Wtedy popada w histerię, stany depresyjne czy agresję. Jednak postępuje trochę nielogicznie, zamiast zabezpieczyć się na przyszłość, aby zniwelować ryzyko, on jeszcze bardziej zakopuje się w tych ruchomych piaskach i tym samym działa na swoją niekorzyść. Nie robi nic, by wydostać się ze złej sytuacji i zadbać o swoją przyszłość. Interweniuje dopiero, gdy ma nóż na gardle.

Jest nadwrażliwy na czyjeś słowa

Rozmawiając z nim, cały czas należy uważać na swoje słowa. Nie wiadomo, które z tych słów może odczytać jako atak na jego osobę. Jest tak bardzo przewrażliwiony na punkcie swojej osoby, że nawet próbuje wyczytywać między wierszami, czy jego rozmówca przypadkiem nie chce go skrytykować, wyśmiać i obrazić, jakby tylko szukał zaczepki. Stąd bardzo często obraża się na ludzi, a wyrządzone krzywdy trzyma przez lata w pamięci, co nie daje nadziei na pogodzenie i budowanie relacji od nowa. Zupełnie nie umie śmiać się z siebie i swoich wad. Natomiast analizowanie rozmów i zdań, które ktoś wypowiedział, to jego ulubione zajęcie. Szuka na siłę złych intencji, ukrytego dna i przemyślanych intryg, aby uzasadnić swoją negatywną postawę.

Udaje i jest nieszczery

Pragnie siebie i swoje życie pokazać w lepszym świetle, aby wzbudzić u innych podziw i zainteresowanie. Często maskuje swoją niepewność sztucznym uśmiechem, zadowoleniem i wyuczonymi gestami. Jeżeli opowiada jakąś historię z jego życia, zdarza mu się koloryzować i odbiegać daleko od faktów. Kontroluje się w znacznym stopniu, by nikt nie dowiedział się o jego obawach i przygnębieniu, które zdyskwalifikowałoby go wśród innych. W masce pewnej siebie, przebojowej i szczęśliwej osoby czuje się jak ktoś kim chciałby, aby inni go widzieli i dzięki temu zaakceptowali. Musi to robić, bo skoro nie lubi siebie takiego jakim jest, to dlaczego inni mieliby go lubić. Nie wie o tym, że jeżeli pogodzi się sam ze sobą, wtedy spotka ludzi, którzy kupią go całego – zarówno z jego zaletami, jak i wadami.

Wycofuje się

Nie wierzy w to, że sobie poradzi, więc na ostatniej prostej zawraca z obranej drogi. Chciałby uleczających zmian, ale boi się niepowodzenia. Zrobi kilka kroków na przód, ale zaraz wycofuje się i znowu stoi w miejscu. Takiej osobie trudno zaufać, bo nie umie dotrzymać umowy i po namyśle anuluje swoje słowa. Rzuca coś w eter, ale przeważnie ma słomiany zapał, który nie ma swego odzwierciedlenia w czynach. Obawa przed porażką, ogromem pracy, poświęceniem czy okolicznościami nie do przewidzenia, to główne przyczyny, które go hamują. Nie wierzy w swoje siły i w to, że sprosta oczekiwaniom (swoim oraz innych).

Jest niezdolny do radzenia sobie z krytyką

Krytyczne słowa to bezpośredni atak, który kierowany jest na to, by go zniszczyć. Przynajmniej tak mu się wydaje. Nie umie się odnieść do krytyki, nawet jeżeli jest konstruktywna i ma za zadanie mu pomóc, aby coś w swoim życiu lub zachowaniu zmienił. Jest głuchy na szczere opinie na temat jego wad lub błędów, bo nie umie się przyznać przed sobą, a tym bardziej przed innymi, że nie jest idealny. Również przeżywa każdy niepochlebny epitet, nawet jeżeli jest zwykłym, niechlujnym, internetowym hejtem frustratów. Wychodzi z założenia, że skoro ktoś ma wady i źle postępuje to znaczy, że jest bezwartościowy. Dlatego tak broni się przed krytyką, bo jego samoocena budowana jest na ideale, a nie człowieku z krwi i kości.

Jest ciągłym pesymistą

Dochodzi do bardzo przygnębiających wniosków, nie ma w sobie motywacji, a na przyszłość patrzy z podejrzliwością. Zakłada od razu, że nie warto próbować nowego, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. W jego kalkulacjach więcej jest liczb ujemnych, więc nie widzi ani perspektyw, ani szans, ani tym bardziej pozytywnych aspektów. Jego życie jest nudne, szare i powtarzalne, więc nie dziwmy się, że nie umie spojrzeć z nadzieją na to, co daje jutro.Najgorsze jest jednak to, że te negatywne myśli przesyła dalej i tym samym odbiera innym energię do działania nieustannym narzekaniem. Jedyne co można zaradzić jego rozmówcy, to by zatkał uszy i robił swoje.

Czuje wstyd

Porównuje się z innymi i czuje się od nich gorszy – brzydszy, biedniejszy, głupszy, nieciekawy, słabiej wykształcony i mniej zaradny. Wstydzi się tego kim jest, więc nie bardzo chce opowiadać o sobie i  tym, co myśli wprost ze swym rozmówcą. Nie chce się otwierać, bo wstydzi się swojej przeszłości i nie umie pogodzić się z błędami, jakie popełnił. Wstydzi się również tego, że powiedział może coś głupiego, zachował się niewłaściwie w danych okolicznościach, pojawił się wśród ludzi, do których nie pasuje. Przez zawstydzenie trzyma się na uboczu, nie ma odwagi poszerzać swoich kontaktów z obawy przed odrzuceniem, a każde faux pas na długo go paraliżuje.

Ma zapotrzebowanie na pochwały, komplementy i akceptację

Skoro sam siebie nie akceptuje, to szuka akceptacji na około siebie. Karmi się pochwałami i komplementami. Nieustanne słodzenie mu podbudowuje jego ego, ale jedynie na chwilę. Gdy nie otrzymuje odpowiednich komunikatów z zewnątrz, wręcz na siłę stara się uzyskać komplement poprzez samodzielne pochwalenie się i szukanie akceptacji jego słów. Robi coś tylko po to, by inni to dostrzegli i docenili w sposób werbalny. Nie upiecze komuś tortu tylko po to, by sprawić komuś przyjemność z okazji urodzin, ale by usłyszeć jak wspaniałym jest cukiernikiem. Albo wesprze akcję charytatywną wyłącznie, by móc o tym opowiadać i usłyszeć, jak szlachetnym jest człowiekiem. Albo narzeka na swoją figurę, by inni mu zaprzeczyli. Patrząc z perspektywy drugiej osoby, ciągłe podnoszenie jego samooceny staje się nużące, bo nie ma swego końca.

Zdjęcia i fotosy pochodzą z filmu „Side effects”/”Panaceum”, w którym zagrali Jude Law, Rooney Mara i Catherine Zeta-Jones.

Źródło zdjęć i fotosów: www.filmweb.pl  

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba