Energylandia – park rozrywki w Zatorze

DSC07841

Niech się schowają imprezy do świtu, drinki z Red Bull’em powodujące zawrót głowy, wyprzedzenie na trzeciego, szarpanie się podczas wyprzedaży i okrzyki podczas oglądania meczu. W parku rozrywki „Energylandia” w Zatorze koło Krakowa, w którym pojawiliśmy się w minioną sobotę z przyjaciółmi, odkryliśmy absolutnie niepowtarzalne doznania. Zaliczyliśmy niemal wszystkie ekstremalne rozrywki od przejażdżek porywającymi roller coaster poprzez gigantycznego młota obracającego się nas góry nogami, po kręcące się wahadło pikujące w ziemię do granic wytrzymałości. Po wyjeździe pozostało mi bolące gardło, kilka siniaków (nie wiadomo skąd), obity kręgosłup (po stukaniu na samochodzikach), wspomnienia i mnóstwo szczęścia, bo przeżyłam to ekstremum z moją wspaniałą i niezawodną paczką. Wciąż drzemie w nas dziecko żądne przygód i oby nuda nigdy nas nie dosięgnęła. Jakoś się tego nie boję…

DSC07801DSC07811DSC07812DSC07810DSC07813DSC07806DSC07802DSC07805DSC07815DSC07816DSC07804DSC07840DSC07842DSC07808DSC07836DSC07834DSC07835DSC07831DSC07850DSC07827DSC07843DSC07844DSC07823

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba