Widzę to po drugiej stronie

DSC06476

Stanęłam na skraju, nie wiedząc dokładnie, co mnie czeka. Wzrok swój kierowałam jak zwykle do przodu, tam, gdzie kłębiły się nieustannie moje myśli, tam, gdzie za każdym westchnieniem, jaśniała przyszłość, a zwątpienie traciło na sile. Tutaj właśnie się znalazłam, jakbym została stworzona do patrzenia w dal. Opowiem, co widzę.

Po drugiej stronie znajduje się budynek, którego fasada przypomina betonową fortecę z przeszklonymi ścianami. Od ludzi odgradza go kilkumetrowy, otynkowany mur, chroniący go przez ich wścibskim wzrokiem. Na posesji rozstawione są rozkładane fotele, stabilny stolik kawowy – przede wszystkim do tego został stworzony, oraz zadaszenie sterowane elektronicznie. Po otworzeniu bramy, do garażu wjeżdża mężczyzna i parkuje obok granatowego SUV-a. Rozgląda się dookoła z nadzieją, że spotka kogoś po drodze. Wchodzi do środka. Światło przenikające przez jasne, dwupiętrowe szyby odbija się w jego ciemnych okularach. Zanim mężczyzna usiądzie na skórzanej, białej kanapie, przemierza metry kamiennej, czarnej posadzki z metalową, szarą komórką w ręku. Cierpliwie czeka, gdyż to jego wybór, a nie dlatego, że nie pozostało mu już nic innego.

Po drugiej stronie pojawia się ktoś bardzo podobny. Swoje spracowane ciało i umysł próbuje wtłoczyć w przygotowane formy. Najlepiej jednak czuje się z dala od standardowej fabryki wytłaczanek, dlatego lubi zamykać się tylko w sobie, w towarzystwie swej samotności, która nie zmusza do ustępstw. Ustala niemal każdą minutę ze swego życia, dobrze wiedząc o konsekwencjach zaniechać i działań. Stara się robić jak najwięcej bezkarnych błędów z myślą o tym, że może kogoś uszczęśliwić, przede wszystkim zaś siebie. Jednym z tych błędów będzie zwrócenie na siebie uwagi. Kocha to robić – zaznaczać swoje istnienie jako indywidualnej jednostki.

Po drugiej stronie kobieta na wysokich obcasach opuszcza w końcu pokój i schodzi majestatycznie po szerokich schodach. Wie dokładnie w jaki sposób stawiać kroki, by nie zrobić sobie krzywdy, gdyż wprawy nabierała przez wiele lat. Kieruje się w stronę kuchni, ale nie po to, by przyrządzić posiłek. Do kryształowej szklanki, mieniącej się pod wpływem ruchów nadgarstka, nalewa zimnej wody. Jedna z kropli nawilża jej serdeczny palec i spływa wzdłuż przedramienia.

Po drugiej stronie jest przecież źródło. Jego nieprzenikniona toń stanowi zagadkę. Widać jedynie lustro krystalicznie czystej wody, która zachęca do tego, by stać się spragnionym. Im bardziej człowiek przybliża swe usta do tafli wody, tym bardziej jego pragnienie potęguje, świadcząc po prostu o tęsknocie za dawką czegoś prawdziwego. Na szczęście nie widzę, aby źródło wysychało ani, by zamarzało. Najprawdopodobniej ktoś je oszczędza lub o nie dba.

Po drugiej stronie żarzy się ogień rozniecony niechcący przez innych. Odnoszę wrażenie, że Ci ludzie już wcześniej pojawili się w przelocie. Nie sposób zapomnieć osoby, które miałyby taką odwagę i tupet. Ogień rozpoczął się od małej iskry powstałej na skutek zabawy zapałkami, a teraz pochłania kolejne belki. Powoli wali się cała, drewniana konstrukcja, przyległych domostw. W powietrzu unosi się zapach siarki i dławiąca chmura dymu, która przenika do płuc. Nikt nie chce się tam znaleźć, a wszyscy jakby tam byli.

Po drugiej stronie mężczyzna wstaje z wygodnej kanapy, odkłada komórkę na barek i podąża za zasłyszanym szmerem. Nagle jego serce zaczyna pompować więcej krwi, jak w momencie przygotowywania się na niebezpieczeństwo. Przybliża się do chłodnego blatu. Wdycha woń włosów, jej włosów. Kobieta nie widzi mężczyzny, lecz czuje jego oddech na swojej szyi. Przybliża szklankę z wodą do swoich ust i wypija trzy łyki. Ze zwilżonymi wargami odwraca się w stronę mężczyzny i wręcza mu szklankę. Czekał na to cierpliwie.

Po drugiej stronie to zimny i oschły minimalizm staje się wybawieniem. Nie dosięga go wszechobecny ogień, nie braknie w nim wody dla spragnionych. Widzę tych oboje, w tym prostym świecie złożonym z trwałych form, choć dla wielu może wydawać się on zbyt bezosobowy. Ale przecież to my się kreujemy, a nie świat ma stawać się trzecią osobą pomiędzy nami.

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba