Goliat – wielki pies małych potrzeb

 

WP_000638

Większość z nas, przy tak fantastycznej pogodzie, zdecydowała się na wyjazd na łono natury. Kiszenie się w mieście przy temperaturze około 30° jest męczarnią dla nas ludzi, jak i dla naszych pupili. Dobrze jak mamy dom z dużym ogrodem lub zadrzewioną działkę. Jednak mimo, że mojemu psu nie brakuje cienia na podwórku, ciężko znosi upalne dni, jest osowiały i bez przerwy macza pysk w zimnej wodzie. Pomimo tylu niedogodności niezmienne jest jego zamiłowanie do głaskania, czochrania, przytulania i wysłuchiwania pochwał – typowy facet. Goliat jest moim największym fanem, a skąd to wiem; bo na mój widok wariuje nie gorzej niż młode dziewczyny na koncercie Bibera. Dlaczego nazwałam go Goliatem? Z pewnością nie inspiraowałam się yorkiem Legalnej Blondynki. Mój pies miał urosnąć na dużego i groźnego psa, a poprzestał jedynie na rośnięciu. Czasem wydaje mi się, że jest trochę głupi jak biblijny Goliat, ale i tak go uwielbiam.

WP_000646WP_000640WP_000650WP_000644

admin

Barwna i uśmiechnięta doktorantka w Katedrze Prawa Podatkowego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która nie może zdecydować się na jedną pasję w życiu.

Może Ci się również spodoba